sobota, 26 grudnia 2015

One-shot Jinx x Reina "Zabawmy się" +18

 Kto widział na moim snapie, wie że przeglądałam ostatnio piękne arty, (nazwa snapa była w ostatnim poście), i te arty zainspirowały mnie do napisanie tego one-shota który będzie.....tak....YURI! ( uwaga akcja tego tutaj cudeńka dzieję się... emm... jakby wam to....Reina ma 16 lat no....) O razu mówię że końcówkę zjebałam, ale wybaczycie mi c'nie~?Zanim zacznę shota to przedstawię wam jak wyglądał wybór tatuaży, czyli Reina i Yao wieczorową porą. 
Miłego czytania~! 


- Ja chcę taki!
- Reina idiotko nie! Nie pasuje do ciebie, a już na pewno nie do reszty które wybrałyśmy!
- To wybierzemy inne, ja chcę ten!
- Nie! Nie będę siedziała drugie pół godziny szukając od nowa! 
- Ale proooosze~!
- Nie i koniec! Ja cię wymyśliłam, jesteś wytworem mojej chorej wyobraźni i będziesz miała takie tatuaże jak ja chcę!
- Już wystarczy że mnie sparingowałaś z tym kaszalotem, ja też chcę mieć coś od życia w tym one shocie no!
- Reina! 
- * krzyczy i okłada biedną Yaosię po głowie*
- Przestań, bo zabiję cię w jakimś rozdziale i nie dożyjesz tego shota!
- Pff *foch*

- Co robisz? - Reina drgnęła na dźwięk damskiego głosu. Zostawiła sztylecik w ciele bezdomnego i odwróciła się w stronę dziewczyny. Obrzuciła ją lodowatym spojrzeniem, i zmierzyła od góry do dołu złotymi oczami. Jej długie, niebieskie warkocze powiewały na wietrze, a różowe tęczówki wpatrywały się w nią z błyskiem. Stały na dachu, jednego z wieku budynków, w mieście.
- Trenuję. - Odpowiedziała krzyżując ramiona. Czarne włosy sięgające do ramion, które nie były wplątane w niechlujny warkocz wpadały w jej twarz. 
- Tak wyglądają treningi najlepszego zawodowego zabójcy? Od dziesięciu minut...jakby to powiedzieć, żeby ładnie brzmiało...eee dobra, powiem po mojemu, od dziesięciu minut dziubciarz we wnętrznościach tego pana.
- Nie jesteś Talonem, żeby mi mówić jak mam trenować. A bezdomnych wszystkich zabijam, nie są nikomu potrzebni, tylko od nich śmierdzi. Poza tym to fajna zabawa, kiedy uciekają. - Uśmiechnęła się na swój wredny sposób. - Czemu tu za mną przyszłaś?
- Przyszłam? Oj nie, nie. Przechodziłam akurat i cię zobaczyłam malutka. 
- Po pierwsze, nie malutka, jestem od ciebie tylko dwa centymetry niższa, po drugie, czułam cię, odkąd zaczęłam gonić tego "pana", gadaj czemu mnie śledzisz. - Zaostrzyła swój t0n.
- Dla mnie zawsze będziesz tą dziewięcioletnią dziewczynką łażącą krok w krok za Talonem. Ale okej, masz mnie. Śledziłam cię, bo mam propozycję~!
- Czy ty musisz się tak chichrać przy każdej wypowiedzi?
- Tak~! A teraz słuchaj~! Lubisz zabijać ludzi prawda? - Podeszła do niej, i objęła pewnie jej szyję ramieniem. Teatralnie otrzepała nieistniejący kurz z ramiączka białej koszulki. Nadruk szkieletu brudziły maleńkie kropelki krwi, należące do martwego mieszkańca Noxus, który leżał za ich plecami. 
- Nawet bardzo. 
- Lubisz jak płoną i błagają o litość~! - Niebieskowłosa znów skocznym krokiem zmieniła swoje położenie. Teraz wpatrywała się prosto w złote oczy, z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Jesteś szalona...- Zaśmiała się cicho młodsza.
- Jestem szalona! - Wykrzyczała druga, odskakując. - Chcesz zobaczyć moje żółte papiery?!
- Nie masz ich. Jakby ktoś cię badał to od razu zostałabyś uznana za niepoczytalną i odstrzelona. 
- Teoretycznie ma to jakiś sens.... - Szczuplejsza, znów przyskoczyła do Reiny i schyliła się opierając ręce na biodrach. Układając usta w dziubek spojrzała na drugą z dołu.
- Nie pieprz o sensach, tylko mów, o tym błaganiu o litość. - W oczach czarnowłosej pojawił się dziki błysk.
- A~! No właśnie~! Słuchaj~! Mam nowe zabawki i muszę je wypróbować~! 
- Czy te zabawki są gumowe? - Jedna czarna brew uniosła się ku górze.
- Nie o takie zabawki mi chodziło zboczuchu! Chociaż takie też mam. - Jinx poruszyła uwodzicielko brwiami. - Ale teraz mam na myśli coś bardziej rozrywkowego. Powiedzmy, że mam bardzo dużo destrukcji w pigułce, i szkoda by było bawić się samotnie, prawda?
- Nie. 
- Jak to nie?!
- Nie jara mnie robienie zamieszania, wśród ludzi. To twoja działka. Ja wolę ciche, szybkie, nieoczekiwane zakończenie czyjejś egzystencji.
- Smutek... - Różowooka wydęła dolną wargę i otarła niewidzialne łzy. - Ale~! Możemy się chyba zabawić razem prawda?
- Sprecyzuj....
- Oj no wiesz... Pójdziemy sobie do baru....potem możemy do mnie....
- Chcesz mnie schlać, żeby się ze mną przespać. 
- Skąd widziałaś!? - Jinx znów udała że płacze, a Reina mimowolnie uśmiechnęła się na ten widok. Bawiło ją zachowanie starszej, która teraz usiadła na dachu i zakryła twarz dłońmi. Po chwili silna ręka złapała leżące na ziemi warkocze i pociągnęła ją do drzwi, prowadzących na klatkę. - To jednak idziemy?
- Idziemy. Nudzę się.
- To poczekaj~! Mam lepszy pomysł~! - Zanim Reina zdąrzyła się zorientować co się dzieje, druga pociągnęła ją w dół, na ulicę. W powietrzu czarnowłosa objęła ją szczelnie ramionami i wpatrywała się w grunt, który był coraz bliżej. Kiedy już były całkiem nisko, Jinx uruchomiła wyrzutnię rakiet i przez siłę odrzutu wylądowały bez większych problemów. 
- Zwariowałaś?! - Reina obrzuciła ją przerażonym spojrzeniem.
- Tak~! Aż dziwne że wcześniej nie zauważyłaś. Ale zobacz~! Udało mi się wywołać na twojej buzi emocje! 
- Zrzuciłaś mnie z dachu bez ostrzerzenia! Każdy normalny by się przestraszył! 
- Ale ty moja droga, nie jesteś normalna.
- Też racja. To co masz zamiar robić?
- Hm.... Chciałabyś mieć tatuaż? 
- Talon mnie zabije.
- Nie zauważy~! - Zaśmiała się na całą ulicę, przez co kilka przechodniów spojrzało na dziewczyny z przerażeniem, ale szybko odwrócili wzrok po spotkaniu złotych oczu Reiny. 
- Tak, najbardziej spostrzegawcza osoba na świecie nie zauważy, ale...... Okej~! 
- Serio? - Różowooka spojrzała na nią wytrzeszczonymi oczami.
- Tak. Gazety twierdzą że jestem najlepszym zawodowym zabójcą, więc mogę robić co zechcę. 
- Lubie cię coraz bardziej~! To chodź~! - Pociągnęła ją w tylko sobie znanym kierunku. Same z siebie zaczęły biec, mimo że żadna z nich nie wiedziała w jakim celu. Wesoło mijały ludzi, którzy uskakiwali im z drogi. 


           Po kilkunastu minutach biegu stanęły przed salonem. Wśród szarych kamienic, jeden budynek odznaczał się, zwracając na siebie uwagę, nawet najbardziej zajętych ludzi. 
- To nie jest czasami zamknięte? - Zapytała Reina, nie widząc jakiegokolwiek wejścia.
- Zaufaj mi. - Zachichotała starsza, wchodząc przez ledwo widoczne drzwi. Czarnowłosa od razu podążyła za nią. Weszły do, wbrew pozorom czystego pomieszczenia. Za biurkiem siedział młody, przystojny mężczyzna. Ze skupieniem wpatrywał się w rysowany przez siebie wzór, nawet nie zauważył gości. Jego krótkie blond włosy, nienagannie ułożone, połyskiwały w świetle lamp. 
- Troy, obiboku~! - Krzyknęła dziewczyna, i klepnęła go otwartą dłonią w tył głowy.
- Ja się wcale nie obijam! W przeciwieństwie do ciebie.... Chcesz nowy tatuaż, czy ci się nudzi? Jestem cholernie zajęty.
- Ale prosimy~! - Dopiero teraz chłopak spojrzał na skrytą z tyłu dziewczynę. 
- O moja matko kochana~! To Reina~!
- We własnej osobie. - Odpowiedziała brunetka, podeszła do biurka i podała mu rękę. 
- Najlepszy zawodowy zabójca świata jest w moim salonie~! 
- Już się tak nie podniecaj. Chcę sobie zrobić tatuaż, a ta tutaj - Skinęła łebkiem na Jinx - Mnie zaciągnęła do ciebie siłą, więc mam nadzieję że wymyślisz coś fajnego. 
- Oczywiście że wymyślę! Siadaj. - Wskazał jej krzesło naprzeciw siebie. - Zazwyczaj, w tej chwili, osoba mówi mi coś o sobie a ja staram się zaplanować, jaki wzór odda jej osobowość, ale dla ciebie mam już przygotowany od dawna. 
- Skąd miałeś pewność że tutaj przyjdę?
- Nie miałem. Ale wymyśliłem coś fajnego na twojej podstawie, i mam. Dla ciebie oczywiście usługa na koszt firmy~! - Westchnął, i z szuflady wyjął gruby notes, pełen dodatkowych kartek włożonych luzem. - Wstań. - Poprosił, a kiedy dziewczyna to zrobiła, zmierzył ją zaciekawionym wzrokiem. Usiadł spowrotem, i jeszcze chwilę pobazgrał ołówkiem po kartce, po czym pokazał gotowy projekt złotookiej. Ta uśmiechnęła się zadowolona.
- To robimy~!
- Ale, że teraz? - Chłopak spojrzał na nią jak na wariatkę. - Wiesz...potrzebuję zgody twojego opiekuna prawnego, nie jesteś pełnoletnia, a to jest porządny salon.... - Dziewczyna przewróciła oczami i wyjęła sztylet. 
- Spokojnie, Talon cię nie zabije, a obiecuję nikomu nie powiem, że to twoje dzieło. 
- Mam bardzo charakterystyczny styl i....
- Nie chcesz mnie denerwować. - Na ten argument chłopak przystał ochoczo i zaprowadził dziewczynę do studia.


         Po kilku godzinach Reina wyszła do swojej koleżanki, prezentując swoje nowe ciało. [ja wiem że to by trwało o wiele dłużej ale wyobraźcie sobie że kolega to wyczarował czy cuś...jesteśmy w Valoranie dop. Yaoimi]
Różowooka przyglądała się młodszej z zafascynowaniem. I nie chodziło tu o jej tatuaże, chodziło o sam fakt że dziewczyna stoi przed nią w krótkich spodenkach i staniku. Przez te kilka lat, wyrosła na piękną kobietę. Umięśniony brzuch, idealne wcięcie w tali, i idealne wręcz piersi, za duże aby mieściły się w jej dłoń, ale też za małe, aby wypełnić męską rękę. 



Ten jest malutki, w miejscu tych kokardek obok




tego nie ma ale dodałam, bo nie mam pojęcia jak opisać
 to miejsce


Ten ma elementy galaxy, których nie ma
na zdjęciu ale Reina takie ma xd  Zamiast tej twarzy jest jeden długi tekst, a
abstrakcyjne dodatki na dole to tylko tło


Tekst:


 "Najkrótsza droga do serca wiedzie między żebrami”

''Na ostrzu noża.”


''Tylko głupcy przekładają honor nad życie.”

''Naostrzę klingę na ich kościach.”

''
Przemoc rozwiązuje wszystkie problemy.”

''Ciesz się życiem, póki możesz.”

''Żadnej litości.”

''Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów w niepewności.”


''Nie ma odwrotu.''

Prawa ręka



Ten jest trochę mniejszy i trochę niżej, żeby
był widoczny w normalnych szortach

Prawa Noga
 Ptaszki też są galaxy, starałam się poszukać
w miarę podobnych stylem żeby ładnie
ze sobą współgrały, ale wujek google ma
tego wszystkiego za dużo

Lewy bok


- I jak? - Zapytała niepewnie stojąc, jednocześnie ukradkiem spoglądała na swoje ciało, w lustrze, zajmującym całą ścianę.
- Zajebiście!


            Dłoń Talona zacisnęła się w pięść, kiedy klient pokazał mu zdjęcie swojej żony. Na fotografii widniała drobna postać. Jasne blond włosy w nieładzie, niebieskie oczy były roześmiane, a ładna buzia pokazywała szereg białych zębów.
- I mam zabić tę śliczną dziewczynę bo?
- Bo mnie zdradziła. - Chłopak uniósł wzrok na faceta przed sobą. W jego głowie kotłowały się myśli na temat tej idiotycznej sytuacji. Ten mężczyzna był już lekko siwy, najszczuplejszy też nie był, twarz miał niezadbaną. Talon wiedział że nie każdy facet nakłada na siebie pięć różnych kremów, tak jak on, ale jakieś normy chyba zachować trzeba tak?
- I pan ma jej to za złe? Też bym pana zdradzał. - Skrzyżował ramiona, przyglądając się drugiemu z chytrym uśmieszkiem.
- Bierzesz to zlecenie czy nie? - Chłopak poprawił grzywkę, głośno się śmiejąc. Odpowiedź była oczywista.



            Dziewczyny siedziały przy barze, miło spędzając czas. Reina jeszcze nie przyzwyczaiła się, do ozdób na swoim ciele i rzucały jej się w oczy za każdym razem gdy znajdowały się w zasięgu złotych oczu, ale podobały jej się tak bardzo że było to plusem. W głowie miło szumiało jej od alkoholu, i czuła się odprężona. Wypiła jeszcze jednego łyka, ze swojej szklanki, przełknęła, i spojrzała na bladą rękę umiejscowioną na jej udzie. Nic z nią nie zrobiła, bijąc się z własnymi myślami. Czy godzi się na to, bo miło spędziły ze sobą czas, a strasza dziwnie na nią działa, czego nie potrafi wytłuamczyć, czy przez alkohol. Spojrzała w różowe oczy, przez mgłę odurzenia. 
- Nie przeszkadza ci to? - Spytała starsza, głaszcząc delikatnie nogę dziewczyny. Reina uśmiechnęła się pewnie i zakryła jej dłoń swoją własną. 
- Ani trochę. - Tę miłą chwilę przerwał śmiech, ale nie byle jaki śmiech. To był jedyny w swoim rodzaju chichot, który Reina rozpozna zawsze. Użyła szybko kamuflażu, znikając ze stołka barowego, i spoglądała na Talona, który najwyraźniej załatwia interesy. W milczeniu widziała jak chłopak żegna się z wiele starszym mężczyzną, zauważa Jinx, i podchodzi do nich w celu przywitania się. 
- Błagam, nie siadaj tutaj. Nie siadaj....- Powtarzała w myślach niczym mantrę.
- Cześć wariatko~! - Zaśmiał się cicho.
- Cześć...słuchaj, ja czekam na kogoś, mógłbyś stąd iść? - Zapytała z nadzieją w różowych oczach, świadoma, co zrobi chłopak kiedy zobaczy Reinę nie dość, że w takim miejscu, prawie pijaną, to jeszcze z tatuażami. Nie miała zamiaru paść ofiarą jego złości.
- Pewnie, już mnie nie ma. Tylko....jak spotkasz Reinę to jej przekaż, że wiem że tu siedzi. - Po tych słowach, uniósł dłoń i umieścił ją, na niewidzialnej głowie, swojej podopiecznej. Ta ujawniła ją i kawałek szyi, machając równie widoczną dłonią.
- Cześć.
-Piłaś i coś ukrywasz. - Powiedział. - Co zrobiłaś?
- Nic takiego....- Ułożyła swoje pełne usta w dziubek, i odwróciła wzrok. 
- Gadaj, bo wiesz, że i tak się w końcu dowiem. - Powoli, kamuflaż znikał, odsłaniając ciało dziewczyny. Talon widząc jej ozdoby na ręce i nodze uśmiechnął się wesoło, mimo że w czekoladowych oczach widniała czysta wściekłość. Zamówił szklankę wódki i wypił duszkiem.
- Masz trzy sekundy, żeby powiedzieć, że one zejdą. - Uśmiech nie znikał z jego twarzy.
- Są prawdziwe. - Wymamrotała pod nosem. 
- Czyś ty oszalała do reszty?! Co ci strzeliło do łba?! Mogłaś ze mną o tym chociaż porozmawiać! Tatuaże zostaną z tobą na całe życie! Nie są jakąś tam zwykłą ozdobą do cholery! 
- Talon...- Jinx szarpnęła go lekko za ramię, przez co odwrócił się w jej stronę.
- Ty się nie odzywaj! To pewnie ty ją do tego namówiłaś! I kupiłaś jej alkohol! Ty wiesz ile ona ma lat?! - Nikt nie śmiał zwrócić mu uwagi, mimo że wszyscy zwrócili patrzyli teraz tylko na niego.
- Przepraszam...To ja jej to zrobiłem..., ale nie miałem wyboru! Zagroziła mi! - Przed długowłosym pojawił się Troy, z widoczną skruchą na twarzy. Kiedy usłyszał awanturę, której w pewnym stopniu jest powodem, odłączył się od swoich przyjaciół i postanowił ratować tyłek Reinie, bo przecież on jako artysta wie, co oznaczają grafiki, natomiast dziewczyna nawet nie zapytała.
- Ty zrobiłeś jej te chujowe tatuaże? - Talon zwrócił się do niego łagodniej. Był świadom, że ten chłopak nie jest niczemu winny. 
- O, nie, nie, nie. Ja zrobiłem jej te zajebiste. - Blondyn spojrzał na niego, oczami, w których widać było urażoną dumę artysty.
- Zajebiste? Możesz mi wytłumaczyć co w nich zajebistego? Tatuaż , powinien mieć chociaż jakieś znaczenie, a te jej są po prostu ładne. 
- Cieszę się że uważasz je za ładne,ale Talon....one mają znaczenie. Pióro, z którego wylatują ptaki, symbolizuje jej klony. Czaszka oznacza jej zawód, przecież jest odwiecznym symbolem śmierci, a Reina zabija w piękny, najczęściej bezbolesny sposób, stąd ozdobniki. Napisy na ramieniu, to jej motta życiowe, którymi się kieruje, a mały obrazek na kciuku to symbol trudnego dzieciństwa. - W brązowych oczach, widać było pasję, podekscytowanie i niesamowite wczucie w słowa. Jego mowa płynęła prosto z serca, pasja z jaką opowiadał przesiąkała do umysłu starszego, przekonując do swojej racji. Talon przypatrywał się mu z zaciekawieniem, ale po chwili coś do niego dotarło. Nie widział żadnego piórka.
- Okej wygrałeś..., ale jakie do licha pióro? - Tu jego wzrok znów podążył ku dziewczynie, która westchnęła i podciągnęła swoją koszulkę, ujawniając brzuch. 
- Starałem się też w każdym dodać elementy, fioletowego nieba pokrytego gwiazdami, aby tworzyły jednolitą całość. 
- Pokaż te idiotyczne motta bo aż jestem ciekawy coś ty wymyśliła idiotko. 
W oczach Talona, pierwszy raz, od wielu lat, pojawiły się łzy. Nie wypływały, ale jednak nadawały pięknego wyrazu wzruszenia jego twarzy. 
- Na prawdę te słowa są dla ciebie takie ważne? - Zapytał, z mimowolnym uśmiechem na ustach. 
 Oczywiście, gdybym nie przeczytała "Najkrótsza droga do serca wiedzie między żebrami” ,  ''Przemoc rozwiązuje wszystkie problemy.” , " Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów w niepewności"  i tak dalej, kiedy byłam mała, nie było by mnie tu teraz. Była bym słaba, tak jak reszta dzieciaków z sierocińca, którzy pewnie jeszcze tam siedzą. Gdybyście nie powtarzali mi tych słów codziennie, pewnie poddałabym się po kilku treningach, i nie pisaliby w gazetach artykułów o mnie, jako nowym najlepszym zabójcy na świecie. 
- Kto pisze takie artykuły?! - Chłopak zachłysnął się powietrzem. 
- Ja tu próbuję połechtać twoje ego żebyś nie był zły, a ty mi o tych głupich gazetach?
- Tak! To ja jestem najlepszy! 
- A Kata?
- Kata przekupuje tych dziennikarzy pewnie! - Wszyscy wokół się zaśmiali, z wyjątkiem Talona. - Szukali sensacji, to napisali o tobie, nie myśl o sobie jak o niewiadomo kim. 
- Tak, tak. Zawsze doceniaj przeciwnika, nie jesteś nieśmiertelna bla,bla,bla. 
- Talon... - Wtrąciła nieśmiało, co w jej przypadku nowość, niebieskowłosa. - Bo... my tak trochę, na randce jesteśmy...i jakbyś mógł...
- Co?! Jeszcze tego brakowało żebyś mi moje dziecko wykorzystała, zostawiła i skrzywdziła! Reina idziemy do domu! 
- Ale ja chcę być wykorzystana! Ona mi się na prawdę podoba! - Talon znał swoją dziewczynkę i wiedział że nigdy w życiu by nie powiedziała takiej sprawy na głos.
- Ile ona wypiła? - Zwrócił karcący wzrok ku koleżance.
- Nie chciałam jej upić, nie oskarżaj mnie o takie rzeczy. Sama sobie kupiła, bo barman się jej boi. - Fuknęła obrażona wariatka.
- Ile wypiła? - Tym razem, jego ton, przypominał warknięcie.
- Niecałe trzy drinki... Tak tylko, na rozluźnienie no....
- Jeśli ją skrzywdzisz, przysięgam że ...
- Tak tak. Poradzę sobie, nie pójdziemy przecież od razu do łóżka. Troy, weź proszę tego pana pod swoje skrzydła i zaproponuj mu coś do picia, bo się za bardzo stresuje. - Czarnowłosa, wstała i niemal automatycznie wypchnęła swojego trenera, w objęcia chłopaka. Odprowadziła ich lekko zachwianym krokiem na drugi koniec baru, po czym wróciła na swoje miejsce.
- Jak to nie pójdziemy?
- Pójdziemy, pójdziemy, ale inaczej by mi nie dał spokoju. - Złote oczy zmieniły się w wąskie szparki, pod wpływem szerokiego uśmiechu. 
- Na prawdę chcesz? Bo, jakby nie patrzeć, nie jesteś w pełni przytomna.
- Trzeba było mnie nie upijać. - Zaśmiała się młodsza. 
- Sama sobie kupiłaś!



                Cisza spokój, miłe strzelanie drewna w kominku, zapach lawendy rozchodzący się po mieszkaniu. Reina leżała w pełni odprężona na mięciutkiej kanapie. Zamglonym wzrokiem obserwowała jak różowooka rozczesuje włosy. Jej wzrok powoli rozchodził się na całe pomieszczenie. Były w samym centrum Zaun,  dzięki szklanej szybie, do najwyższego piętra dostawały się miejskie światła, nadając półmroku. Powoli przysypiała jednak postanowiła obadać, gdzie właściwie przyniosła ją pół przytomną, Jinx. Za progiem, przeniosła ją czarnym korytarzem, z jasną podłogą, i położyła na szarej kanapie, w salonie.
Na przeciw niej, znajdował się kominek, wypełniony niebieskim ogniem, zabarwionym pewnie jakimś zaklęciem dostępnym w każdym sklepie. Przy niej leżał szklany stolik. 
- Lubisz róż prawda? - Powiedziała ironicznie, kiedy organizm zrozumiał, że dziewczyna nie zaśnie i przestał nalegać na spoczynek.
- Księżniczka się obudziła? Ty wiesz jaka ciężka jesteś? Mówiłam nie pij tyle.
- Ja nie jestem pijana! Jestem zmęczona. Nie spałam od dwóch dni. 
- Przynieść ci pościel na kanapę? 
- Nie. Ja chcę spać z tobą~! - Reina przytuliła się do pleców, a właściwie włosów koleżanki, robiąc najsłodsze na świecie aegyo. [taka koreańska wersja robienia słodkiej minki dop. Yaoimi]   
- I to podobno ja ciebie, chciałam wykorzystać? - Młodsza zaczęła ocierać główką o Jinx, niczym kotek i pomrukiwała cichutko, aby ta, się zgodziła. Objęła ją ramionami za szyję i zamiauczała uroczo. Starsza westchnęła i wstała, z uwieszoną na sobie Reiną, która oplotła ją nogami w pasie.
Weszły do sypialni. Pół przytomnym wzrokiem czarnowłosa obrzuciła  ściany, przy jasnych panelach, kiedy jej plecy zetknęły się z mięciutkim materacem. Było jej tak wygodnie, że przez wszystkie komórki przebrnął miły dreszczyk. Zmęczenie ostatnich dni, dało o sobie znać, cichym ziewnięciem. Oczy same się jej zamknęły, nie zwracając uwagi, na to, że leży na dole łóżka. Jinx musiała się postarać aby przesunąć stolik, nie budząc dziewczyny, ale jakoś jej się udało. Na szczęście był on na tyle lekki że bez problemu mogła go podnieść.



               
            Rozejrzała się zaspanym wzrokiem po pomieszczeniu. To nie był jej pokój. Za kolorowo tutaj. Spojrzała na widok za oknem, słońce już dawno chyliło się ku południu. Zmarszczyła brwi przypominając sobie co robiła wczoraj. Wspomnienia jak grom z nieba uderzyły w jej głowę. Zerwała się z łóżka widząc że ma na sobie samą bieliznę i jakąś luźną koszulkę. Obejrzała się, podziwiając swoje tatuaże. Westchnęła i z uśmiechem powędrowała do zielonej kuchni, gdzie krzątała się już niebieskowłosa. Coś w jej wyglądzie nie dawało jej spokoju ale nie


mogła zrozumieć o co chodzi. Starsza była w samej bieliźnie, a koronkowe figi podkreślały jej szczupły tyłek. Przez moment Reina poczuła ogarniające ją zewsząd ciepło, spowodowane tym widokiem. 
- Dzieńdobry... - Powiedziała nadal zaspana. Podeszła do wyższej, zaglądając co robi. Naleśniki, Reina uwielbia naleśniki, szczególnie zrobione przez Talona, ale inne też kocha.
- Cześć~! Siadaj zaraz ci podam. - Starsza uśmiechnęła się szeroko, i położyła talerz na szklanym stoliku. Czarnowłosa usiadła na zielonym krześle i zaczęła pałaszować jedzenie.
- Już wiem co mi nie pasuje~! - Krzyknęła, wskazując palcem na starszą, która właśnie myła naczynia. 
- Ale jedz, a nie krzyczysz. Co ci nie pasuje? - Spytała roześmianym tonem. 
- Masz koka~!
- No mam~! Dopiero wstałam więc nie miałam kiedy robić warkoczyków. 
- Ładnie ci tak. 
- Dzięki, ale jedz. Nie smakuje?
- Są pyszne~! - Na dowód swoich słów złotooka wsunęła sobie do ust kolejny kawałek, oblany czekoladą. - Ale i tak Taluś robi lepsze. - Dodała wysuwając język.
- Aish....Ty to lubisz podcinać skrzydła. Ubrania, masz na szafce w sypialni, ja idę się kąpać. Dzwoniłam do Talona, że jesteś tutaj i wrócisz przed obiadem, powiedział że masz być na szesnastą w domu. - Ciemne brwi, zmarszczyły się. - No co? - Zapytała starsza nie znając powodu tej miny. 
- Co ty taka odpowiedzialna jesteś? Nie pomyślałabym że potrafisz zachować się jak dorosła.
- Może i sprawiam takie wrażenie, ale nie chciałam mieć kłopotów z Talkiem, więc wolałam mu powiedzieć co się z tobą dzieje. 
- A skąd masz pieniądze? To mieszkanie jest piękne. 
- Mieszkanie mam za darmo. To dłuższa historia, powiedzmy że prezydent Zaun ma niewyjaśnione porachunki z Prezydentem Piltover, jakieś większe długi, nie wiem dokładnie, chodzi o to, że za rozpierniczenie Piltover dostałam mieszkanie. -  Podeszła do młodszej, wplatając jej palce we włosy, delikatnie masując skórę głowy. Reina spojrzała na jej zgrabne ciało, po czym w jej brzuchu pojawiło się dziwne mrowienie, towarzyszące ciepłu. Nie wiedziała co to jest, ale było bardzo przyjemne. Cały jej organizm wołał o dotknięcie tej jasnej skóry, więc nie oponując zbytnio, uniosła swoją rękę i przejechała paznokciami bo szczupłym brzuchu. 
- Czy to jest próba podniecenia mnie? - Usłyszała, tuż przy swoim uchu, a ręka została przytrzymana. Na jej opalone policzki wpełzł rumieniec. Odwróciła szybko zawstydzona wzrok. 
- Nie.
- Jasne... W takim razie muszę cię jakoś przekonać do podjęcia tej próby... - Wymruczała, ciągnąc zębami ucho młodszej. Reina jęknęła na to cichutko, wbrew swojej woli. Powoli przesunęła ustami do jej warg, owiewając ciepłym oddechem jej skórę twarzy. Muskała je chwilę swoimi, nadając im wilgoci, a po chwili wsunęła w nie swój język, wydając mokry odgłos. Złote oczy rozszerzyły się w szoku, kiedy poczuła w swojej buzi obcy mięsień. To uczucie było dziwne, ale rozkosz która jemu towarzyszyła ogarnęła jej umysł na tyle, że przestała niemal całkowicie myśleć. Całe jej ciało wolało o więcej i więcej, a przyzwyczajona do spełniania każdego swojego pragnienia, dążyła to bliższego kontaktu z całującą ją dziewczyną. Kiedy ręka starszej powędrowała do jej krocza, i przycisnęła palce do łechtaczki, dziewczyna niemal krzyknęła, przylegając do niej całym ciałem. Dyszała, z trudem łapiąc oddech, tym samym pokazując Jinx aby pod żadnym pozorem nie przerywała tej przyjemności. Jej śnieżno białe majtki, powoli wilgotniały, aby w końcu różowooka odsunęła ją od siebie i pociągnęła za rękę w kierunku sypialni. Ku jej zdziwieniu młodsza popchnęła ją na łóżko i pocałowała z pasją, dobierając się do zapięcia stanika. 
- Ej! To ja tu jestem ta starsza, ja chcę być na górze. 
- Ale ja mam przewagę liczebną. - Po tych słowach niebieskowłosa poczuła trzy pary rąk badające jej ciało. Dwie pary gorących ust pieszczące jej szyję, a trzecia zajmowała się karkiem. Ten ogrom przyjemności wywołał u niej niekontrolowane dreszcze. Reina przyglądała się twarzy kochanki, wyrażającej czystą przyjemność. 
- Mogę dostać je na własność? - Zapytała głaszcząc obiema rękami dwa klony, po głowach.
- Nie. Ja jedna na własność musi ci wystarczyć. - Uśmiechnęła się wrednie, po czym duplikaty zniknęły, zostawiając po sobie jedynie czerwone ślady na bladej skórze. 
- Oddawaj je! - Krzyknęła w akcie desperacji. 
- Aż tak bardzo się napaliłaś że jedna ci nie wystarczę? - Wymruczała całując ją po twarzy.
- To moja kwestia! Ja powinnam być nad tobą! To ja jestem starsza! Czemu wszystko, zawsze musi być tak jak ty chcesz?! - Mówiła, między jękami, kiedy zwinne dłonie szczypały jej sutki.
- Bo mam na nazwisko Du Couteau - Wyszeptała, z wargami na policzku starszej. Jinx na chciała dać za wygraną, jej priorytetem teraz było zdominowanie tej dziewczyny. Powoli zsuwała jej majtki aż w końcu upadły na podłogę, potem koszulka. Szesnastolatka, nie będzie nad nią, na pewno nie. Nie wiele myśląc, jak otumanić młodszą sięgnęła niezauważalnie do szuflady przy łóżku, z której wyjęła średniej wielkości gumową, podłużną zabawkę. Miała cały arsenał takich gadżetów, więc przepełniała ją nadzieja, że to co pierwsze złapało się w jej rękę to wibrator. Faktycznie na końcu był włącznik, więc bez żadnego ostrzeżenia włożyła całą długość we wnętrze młodszej, i włączyła. Reina krzyknęła czując w sobie obce ciało, i wygięła się w luk. Rozkosz opanowała ją tak bardzo, że wbrew swojej silnej woli położyła się na plecach, eksponując przed starszą ten piękny widok. Z trudem łapała powietrze, a jej jęki brzmiały jakby płakała, a kilka kropelek krwi skapnęło na pościel.
- Twoje reakcje są idealne. - Wyszeptała starsza, poruszając zabawką, powoli, dokładnie. Młodsza nic nie robiła, tylko mruczała z przyjemności, przymykając oczy. Starsza pochyliła się całując jej czułe miejsce. Niesamowicie się cieszyła że teraz włosy nie wpadają jej w oczy. Mogła by dojść od samego patrzenia na to cudne, wysportowane ciało. Po krótkiej zabawie wyciągnęła gumę z Reiny, wyłączając wibrację.
- Jinx! Włóż to spowrotem! Błagam! 
- Ojej, ktoś tu jest zboczony...nieładnie...mnie też się chyba coś należy co? - W tym momencie cała pewność siebie dziewczyny wyparowała. Dotarło do niej, że pierwszy raz robi coś takiego i właściwie nie ma pojęcia jak. Spojrzała zawstydzona w różowe oczy. - Spokojnie, nauczę się. - Powiedziała jakby czytając w jej myślach. - Włóż we mnie dwa palce. - Złotooka z wahaniem zrobiła to, o co starsza ją prosiła. Przywitało ją ciepłe, wilgotne wnętrze. Czuła zaciskające się na jej palcach mięśnie. Jęknęła. Po chwili zaczęła nimi poruszać, za co została nagrodzona kolejnym pocałunkiem. Jej własne soki spływały wzdłuż jej pośladków, spadając na już morką pościel. Jej ciało krzyczało przez zmysły, aby wypełnić czymś tę niewyobrażalną pustkę, którą właśnie odczuwała w dolnych rejonach swojego ciała. Z zamyślenia o własnych potrzebach wyrwała ją seria jęków. Jak oczarowana spojrzała na wyginającą się w ekstazie niebieskowłosą, po czym, jej przedramię zostało naznaczone przezroczystym płynem. 
- Jeszcze nigdy tak szybko nie doszłam... - Wyszeptała bardziej do siebie, niż do młodszej. - Czas zająć się tobą. - Oznajmiła znów chwytając sztucznego penisa. Tym razem wyłączonego wsunęła szybko do młodszej, i poruszała nim w szaleńczym tempie. Reina, krzyczała zdzierając sobie gardło, mimo że starsza zajmowała jej usta swoimi. Czuła się wspaniale, w całym swoim życiu nie doświadczyła tak cudownego uczucia. Było jej gorąco, nie mogła złapać oddechu, jedyne na czym mogła się skupić to przyjemność i wyrażanie jej całemu światu, krzykiem. 
- Gdyby nie Talon, miały byśmy czas na więcej zabawy... - Zaśmiała się starsza, dalej obserwując Reinę.
- Pieprzony dupek! - Krzyknęła, pod wpływem podniecenia. Mimo całej miłości i szacunku jakimi darzyła chłopaka, teraz był dla niej głupim śmieciem zabierającym przyjemność.
- Co? - Spytała nie wierząc w swój słuch druga.
- Talon! Głupi idiota! Ah! Kretyn! Mmm.... Uuu... - Szarpała poduszki, nawet tego nie zauważając, a jej biodra same poruszały się po więcej. 
A Talon siedział w kuchni popijając kawę, w rozbawieniu słuchając obelg. Nie mógł wytrzymać, więc udał się do mieszkania Jinx, i włamał otwierając zamek wytrychem. Nie chciał pozwolić, aby jego mała dziewczynka straciła dziewictwo w tak młodym wieku, jednak kiedy przyszedł, usłyszał ich wspólne jęki. Nie chciał być wrednym rodzicem więc pomyślał, że jak już zaczęły to nie ma sensu się wtrącać.
Reina myślała że to najlepsze uczucie na świecie, do czasu aż całym jej ciałem nie wstrząsnął mocny dreszcz, wszystkie jej mięśnie zaczęły kurczyć się i rozkurczać, a orgazm jaki osiągnęła wsiąknął w ciemną kołdrę, zostawiając po sobie plamę. Jinx z lubością obserwowała jak wibrator sam wypada z ciała młodszej, połyskując od płynu. 
Obie dyszały zmęczone, oblepione potem. 
- Powinnyśmy się umyć...- Wydyszała starsza, podnosząc się do siadu. Pomogła młodszej wstać, gdyż ta ledwo trzymała się na nogach. Zgarnęła ich ubrania, które wieczorem zostawiła na szafce i czmychnęły do łazienki przez korytarz. 
Talon nawet tego nie zauważył, pochłonięty czytaniem, tego idiotycznego artykułu o Reinie, który był na pierwszej stronie gazety, która leżała na stoliku. 

Po kąpieli, wyszły już ubrane do salonu, połączonego z kuchnią.

- Idiota, kretyn i dupek pozwolił sobie zrobić kawę. - Spojrzał sygestywnie w złote oczy. Dziewczyny nie spodziewały się go tutaj, przez co na ich twarzach pojawił się szok w towarzystwie lęku. - Ty wiesz że to pedofilia prawda? - Tym razem skierował swoje oczy na Jinx. Ta natomiast podeszła bez słowa do szafki, wyciągnęła z niej dużego lizaka i podała go Reinie.
- Masz, i ani słowa, o tym, gdzie cię dotykałam. - Reina patrzyła, to na słodycz, to na dziewczynę, natomiast Talon zaczął się śmiać z tych słów. - Zabijesz mnie prawda? - Spytała dziewczyna, spoglądajac różowymi oczkami w te brązowe.
- Nie...Ja cię kurwa, zapierdole, potne nożykiem do smarowania ciasta, na kawałki i zjem! - Rzucił się w kierunku koleżanki, ale grupka młodych dziewczyn skutecznie go przytrzymała. 
- Talon, uspokój się. - Powiedziała Reina, dalej trzymając go za pomocą klonów. Po kilku chwilach szamotania, chłopak wziął głęboki wdech i stanął spokojnie, a duplikaty dziewczynki zniknęły. 
- Dobrze...jestem spokojny. Reinuś...Masz szlaban na wychodzenie z domu. Przez dwa tygodnie!
- Ale niby za co?!
- Za puszczanie się z kimś kogo znasz jeden dzień! 
- Ej! To nie było jednorazowe! Ja się nią zaopiekuję! - Wtrąciła się do kłótni Jinx. - Chcę z nią być, czy ci się to podoba, czy nie. - Przygarnęła młodszą do siebie i objęła. Chłopak spojrzał na jedną i drugą. Westchnął, wiążąc włosy w kitkę. 
- Nią nie trzeba się opiekować, ale niech będzie. 
- Serio!? - Spytała niebieskowłosa.
- Serio.
- AAA~! Taluś, kocham cię~! - Uwiesiła mu się na szyi. 
- Tylko nie nazywaj mnie Taluś.
- A Reina cię tak nazywa.
- Ale to Reina. A teraz zabieram ją do domu, 
































































Brak komentarzy: