-Powinieneś przestać... - powiedziała Irelia widząc jak Talon sięga po kolejnego łyka alkoholu
- Zamknij się, wybiłaś setki Noxian, to mi chociaż alko postaw
- Nie ma problemu tylko martwię się o ciebie
- A to niby czemu
- Temu że Ionia leży dobry kawałek od Noxus i pewnie zostaniesz u mnie na noc, a nie chcę żebyś mi obrzygał cokolwiek
- Oj tam oj tam
- Dobra to co się stało że cień ostrza chce się spić - westchnęła podając mu chociaż szklankę
- Gówno się stało, mam złamane serce - nalał trunku do szklanki i zaczął powoli sączyć
-Ty nie masz serca - poczochrała jego grzywkę - Katarina co?
- Ta...
- Zamknij się, wybiłaś setki Noxian, to mi chociaż alko postaw
- Nie ma problemu tylko martwię się o ciebie
- A to niby czemu
- Temu że Ionia leży dobry kawałek od Noxus i pewnie zostaniesz u mnie na noc, a nie chcę żebyś mi obrzygał cokolwiek
- Oj tam oj tam
- Dobra to co się stało że cień ostrza chce się spić - westchnęła podając mu chociaż szklankę
- Gówno się stało, mam złamane serce - nalał trunku do szklanki i zaczął powoli sączyć
-Ty nie masz serca - poczochrała jego grzywkę - Katarina co?
- Ta...
- Tak właściwie to czemu przyszedłeś akurat do mnie?
- Bo cię lubię, i bardzo cię szanuję, jako kobietę i wojownika.... - zaczął wymieniać w czasie kiedy kobieta zabrała mu butelkę, a zawartość szklanki wylądowała w jej ustach
- Ty już dzisiaj nie pijesz, przyniosę ci koc a ty właź na kanapę
- Ale ja bym chciał żeby ktoś mnie pokochał, tak się do kogoś przytulić, pocałować, kurwa przecież zajebista dupa jestem czemu nikt mnie nie chce
- Ehhh no jesteś... Ale w towarzystwie takich cudów jak Ezreal i Xin wychodzisz raczej średnio
- To co ja mam zrobić?!
- I tak jutro nie będziesz pamiętać... Powiem ci rano jak dobije cie kac
- Dobra idę spać dzięki za nocleg - chwiejnym krokiem dotarł jakoś do kanapy i otulił się ciepłym kocem.
- Bo cię lubię, i bardzo cię szanuję, jako kobietę i wojownika.... - zaczął wymieniać w czasie kiedy kobieta zabrała mu butelkę, a zawartość szklanki wylądowała w jej ustach
- Ty już dzisiaj nie pijesz, przyniosę ci koc a ty właź na kanapę
- Ale ja bym chciał żeby ktoś mnie pokochał, tak się do kogoś przytulić, pocałować, kurwa przecież zajebista dupa jestem czemu nikt mnie nie chce
- Ehhh no jesteś... Ale w towarzystwie takich cudów jak Ezreal i Xin wychodzisz raczej średnio
- To co ja mam zrobić?!
- I tak jutro nie będziesz pamiętać... Powiem ci rano jak dobije cie kac
- Dobra idę spać dzięki za nocleg - chwiejnym krokiem dotarł jakoś do kanapy i otulił się ciepłym kocem.
Minęły jeszcze trzy dni. W tym czasie Talon mieszkał cały czas u Irelii, sprzątał jej mieszkanie chadzał z Zelosem po mieście. Zabił dwóch ludzi więc miał wystarczająco dużo pieniędzy na drobne wydatki. Nie zwrócił jednak uwagi na telefon, który był przez ten czas wyłączony. Spojrzał na urządzenie i uruchomił. Pierwsze co zobaczył do powiadomienie o nieodebranych połączeniach. 109 nieodebranych z czego 97 od Katariny. Martwiła się o niego. Pewnie już nie jest zła. Patrzył na ekran w czasie kiedy ten wyświetlił kolejne połączenie przechodzące. Cassiopeia... Postanowił odebrać
- No?
- Gdzie ty kurwa jesteś?! Martwiłam się!!!Wszyscy się martwili... Ale ja najbardziej!!! Ty chuju!!! Gadaj natychmiast!!! - w słuchawce rozległ się jednak głos starszej siostry
- U Irelki ...-odpowiedział nad wyraz spokojnie
- Co ty kurwa u niej robisz!!!
- Śpię?
- Co?! Wracaj natychmiast do Noxus!!!
- Ale mi się tutaj podoba
- Ale mi się nie podoba bez ciebie masz natychmiast wracać bo zabije wszystkich których kochasz!!!
- Garen bez ciebie nie wytrzyma... - jego dobry humor pojechał na wakacje. Przybrał suchy, smutny ton
- Kurwa wracaj!!! - teraz urządzenie odebrała białowłosa
- Nie dociera do ciebie że on nie chce z tobą gadać? Masz Garena to się od niego odczep. Wiesz w jakim on był stanie? Teraz ma mnie. - rozłączyła się i podała mu komórkę
- Ale ja chce z nią pogadać... tęsknię za nią
- Ja wiem ale tak będzie lepiej - powiedziała czesząc jego brązowe włosy w kitkę
- Co to niby miało znaczyć że mam ciebie?
- Jakbym tak nie powiedziała to by się nie odczepiła.
- No?
- Gdzie ty kurwa jesteś?! Martwiłam się!!!Wszyscy się martwili... Ale ja najbardziej!!! Ty chuju!!! Gadaj natychmiast!!! - w słuchawce rozległ się jednak głos starszej siostry
- U Irelki ...-odpowiedział nad wyraz spokojnie
- Co ty kurwa u niej robisz!!!
- Śpię?
- Co?! Wracaj natychmiast do Noxus!!!
- Ale mi się tutaj podoba
- Ale mi się nie podoba bez ciebie masz natychmiast wracać bo zabije wszystkich których kochasz!!!
- Garen bez ciebie nie wytrzyma... - jego dobry humor pojechał na wakacje. Przybrał suchy, smutny ton
- Kurwa wracaj!!! - teraz urządzenie odebrała białowłosa
- Nie dociera do ciebie że on nie chce z tobą gadać? Masz Garena to się od niego odczep. Wiesz w jakim on był stanie? Teraz ma mnie. - rozłączyła się i podała mu komórkę
- Ale ja chce z nią pogadać... tęsknię za nią
- Ja wiem ale tak będzie lepiej - powiedziała czesząc jego brązowe włosy w kitkę
- Co to niby miało znaczyć że mam ciebie?
- Jakbym tak nie powiedziała to by się nie odczepiła.
Dziewczyna związała swoje czerwone włosy w luźny kok i położyła się na dachu banku w Piltover. Przeleciało nad nią około dziesięciu rakiet. Rozmyślała nad tą całą sytuacją... w sumie dobre i tyle że odebrał. Ale jak to ma Irelie? Przecież to ona zawsze przy nim była. Co on w ogóle może od niej chcieć. Nawet jej dobrze nie zna. Czy aż tak bardzo był przybity że poszedł nawet do Ionii? Chyba tak właśnie czuł się przez cały ten czas.... nie jest to miłe uczucie. Biedny Talon... Zobaczyła na niebie fajerwerki, układały się w napis ,,get jinxed suki! " . Jakim cudem ta dziewczyna bawi się właściwie cały czas?
- Hej jesteś tutaj? - usłyszała pogodny głos Lux, odwróciła się w jej kierunku.
- Skąd wiesz że mogę tu być?
- Talon tak dużo o tobie gadał że wiem prawie wszystko - powiedziała tym samym wesołym tonem. Czerwonowłosa poczuła się jeszcze gorzej, na prawdę źle go potraktowała. On się nią interesował, martwił a ona tak po prostu powiedziała że nie ma się wtrącać w jej życie.
- Jestem suką... - powiedziała pusto patrząc się na panoramę miasta
- Może nie jesteś. Ale się tak zachowałaś - usiadły na krawędzi budynku, blondynka wesoło machała nogami
- Ale mnie pocieszyłaś, jak ty tu w ogóle weszłaś, przecież nie ma schodów na dach
- Nie tylko ty tu jesteś infiltratorem, też umiem się włamywać i chodzić po dachach. Ale nie zmieniaj tematu
- Hej jesteś tutaj? - usłyszała pogodny głos Lux, odwróciła się w jej kierunku.
- Skąd wiesz że mogę tu być?
- Talon tak dużo o tobie gadał że wiem prawie wszystko - powiedziała tym samym wesołym tonem. Czerwonowłosa poczuła się jeszcze gorzej, na prawdę źle go potraktowała. On się nią interesował, martwił a ona tak po prostu powiedziała że nie ma się wtrącać w jej życie.
- Jestem suką... - powiedziała pusto patrząc się na panoramę miasta
- Może nie jesteś. Ale się tak zachowałaś - usiadły na krawędzi budynku, blondynka wesoło machała nogami
- Ale mnie pocieszyłaś, jak ty tu w ogóle weszłaś, przecież nie ma schodów na dach
- Nie tylko ty tu jesteś infiltratorem, też umiem się włamywać i chodzić po dachach. Ale nie zmieniaj tematu
- To co ja mam zrobić, ta szmata mi się do Talona dobiera
- A czy ty go czasami nie zfriendzonowałaś?
- Ale nie chodzi o to! Ja chce mojego Talka na własność!
- Ale zrozum że on też jest człowiekiem, i też potrzebuje czułości całusów i seksu...
- Kurwa to jest Talon, TALON! On nie potrzebuje czułości! On jest pozbawionym uczuć zabójcą! Od seksu ma dziwki! Żeby ona jeszcze ładna była, ale to jest Irelia, już bym była spokojniejsza jakby się do niego dobierała nie wiem...może chociaż Riven!
- Riven czasami nie romansuje z Yasuo?
- Nie obchodzi mnie ona tylko Talon!
- Spokojnie za długo z nim nie wytrzyma - powiedziała z błyskiem w oku młodsza. Czerwonowłosa spojrzała na nią z pytaniem na twarzy
- Nie mów że nie widziałaś?
- Ale o co ci chodzi?
- No wiesz o co mi chodzi
- Nie przesadzaj aż takiego małego nie ma - I obie dziewczyny wybuchły śmiechem, a skoro były na dachu, ich głosy idealnie rozniosły się po całej ulicy.
- Nie no, Eza byś zobaczyła to byś twierdziła że każdy ma małego
- To co musi mieć biedny Xin skoro skośnoocy mają w ogóle małe, całe szczęście że jest gejem - i po raz drugi cała ulica Piltover rozbrzmiała ich donośnymi śmiechami. Oczywiście udekorowanymi licznymi wybuchami.
Po kilku zabitych, dla rozrywki członków jakiegoś tam nie ważne jakiego gangu czerwonowłosa weszła do domu. Przywitał ją Garen oczywiście gorącym buziakiem
- Jak ty tu wszedłeś? - powiedziała patrząc na niego, jak na ducha. W końcu nie codziennie widzi się Crowngarda u niej w domu. Tym bardziej że jej ojciec siedzi teraz w salonie
- Dałem twojemu ojcu flaszkę i mnie wpuścił - posłał jej uroczy uśmiech
- Pierdolony alkoholik - powiedziała do siebie, na tyle głośno, żeby mężczyzna to usłyszał
- Sama jesteś alkoholik! - usłyszeli z kanapy, na co lekko się uśmiechnęli. Dziewczyna ominęła Garena bez słowa i poszła do swojego pokoju. Usiadła na łóżku, przy oknie, obserwując miasto. Dokładnie tak samo jak przez ostatnie trzy dni
- Wiesz że on wróci? - z rozmyślań wyrwał ją demacianin, właśnie niosący dwa parujące kubki. Przez te trzy dni przynosił jej gorącą czekoladę więc teraz jest pewnie to samo
- A co jak nie wróci?
- A gdzie on niby jest - usiadł za nią, wtulając twarz w jej pachnący truskawkami kark.
- U Irelii kurwa - powiedziała upijając łyk słodkiego napoju
- Co on u niej robi? - chłopak był coraz bardziej zdziwiony
- Kurwa jakbym wiedziała to bym się nie martwiła. Jak ona mi na nim położy te swoje brudne łapska, bez zrobionych paznokci to ją rozszarpie
- Ale co cię interesuje z kim on sypia?
- Bo interesuje! Bo jest mój! I kropka!
- Ej ja jestem twój...o mnie się tak nie martwisz....- zrobił minę słodkiego szczeniaczka
- Bo ciebie i tak nikt nie chce, a Taluś jest zajebistą dupeczką
- Ej! Ja niby brzydki jestem?
- Tak. Ja chce mojego Talonka!!!! - zaczęła walić rękami w łóżko. Wyglądała by pewnie uroczo, gdyby nie to że to Katarina.
- Wróci
- Gówno prawda nie wróci!
- Wróci! I przestań o nim ciągle gadać! Od trzech dni tylko Talon, Talon, Talon i czasami dla odmiany Talon! Mam tego dość! To ja jestem twoim chłopakiem, o mnie byś się tak nie bała jakbym się miesiąc nie odzywał
- Nie no nie przesadzaj po dwóch tygodniach bym się zastanawiała gdzie jesteś - powiedziała żartobliwie, jak zawsze. Obrażanie Garena było u nich na porządku dziennym. Z tym jednym małym szczegółem, że na temat Talona Crowngard robił się strasznie delikatny.
- Wiesz co mam dość. Jak tak bardzo wolisz jego ode mnie to idź sobie do niego! Tylko niech znowu nie przyjdzie mnie zajebać, że płaczesz, bo mu oddam - po tych słowach wyszedł zostawiając oszołomioną dziewczynę samą. On nigdy się za to nie obrażał. Zawsze mu tak dogryzała, wszyscy się z niego nabijali, a teraz się obraził? Matko to przejmowanie się innymi jest strasznie nie wygodne. Położyła się spać myśląc że oni mają większe humory niż nie jedna dziewczyna w okres.
Lux? - w słuchawce rozbrzmiał zdenerwowany głos Katariny
- Co chcesz? - powiedziała, zajadająca się orzeszkami blondynka
- Twój brat jest debilem.
- Co znowu zrobi?
- Obraził się na mnie że martwię się o Talona czaisz? Ja ogarniam że jest zazdrosny i w ogóle, ale to jest wyjątkowa sytuacja i jako dobra przyjaciółka powinnam się o niego martwić prawda? Nie mam pojęcia o co mu może chodzić, jeszcze wali do mnie z dupy że się z niego nabijam. No co za koleś.....- mówiła na jednym oddechu. Niepotrzebnie, bo blondynka przestała słuchać po słowie ,,ogarniam''.
- Dobra przestań bo i tak cię nie słucham. Zaraz z nim pogadam. - rozłączyła się, wracając do książki.
- Co chcesz? - powiedziała, zajadająca się orzeszkami blondynka
- Twój brat jest debilem.
- Co znowu zrobi?
- Obraził się na mnie że martwię się o Talona czaisz? Ja ogarniam że jest zazdrosny i w ogóle, ale to jest wyjątkowa sytuacja i jako dobra przyjaciółka powinnam się o niego martwić prawda? Nie mam pojęcia o co mu może chodzić, jeszcze wali do mnie z dupy że się z niego nabijam. No co za koleś.....- mówiła na jednym oddechu. Niepotrzebnie, bo blondynka przestała słuchać po słowie ,,ogarniam''.
- Dobra przestań bo i tak cię nie słucham. Zaraz z nim pogadam. - rozłączyła się, wracając do książki.
- Dzięki za nocleg!- krzyknął Talon, z zamiarem wyjścia z mieszkania.
- Nie ma problemu, ale chciałabym żebyś mi chociaż za wodę zapłacił - powiedziała wchodząc do korytarza, ze skrzyżowanymi rękoma. Chłopak był totalnie zbity z tropu, w końcu jak można powiedzieć coś takiego - spokojnie nie chcę pieniędzy - zaśmiała się podchodząc bliżej - może być w naturze - jej oczy drapieżnie zabłysły
- Matko nie strasz, już myślałem że serio mam płacić. Ty to masz poczucie humoru. Dobra ja będę leciał - zaśmiał się i odwrócił na pięcie. Ku jego zdziwieniu, pierwszym co zobaczył wcale nie były drzwi, tylko całkiem ostry kawałek metalu - dobra już pożartowaliśmy pośmialiśmy się, a teraz trzymaj swoje ostrza z dala ode mnie i daj mi wyjść - dziewczyna podeszła jeszcze bliżej, a jej gorący oddech owiał teraz jego odsłoniętą szyję. Chwyciła gumkę którą związane były jego włosy, i unieruchomiła mu ręce. - Irelia do chuja to nie jest ani trochę zabawne!
- Mnie to całkiem bawi- wzruszyła ramionami - niesamowicie seksownie wyglądasz, kiedy jesteś wystraszony - wyszeptała prosto do jego ucha, aż przeszły go dreszcze. Raczej nie z podniecenia, tylko ze strachu. Ostrze niebezpiecznie się do niego przysuwało, a on automatycznie wycofywał się spowrotem do pokoju. Obok niego zadowolona z siebie szła dziewczyna, wrednie się uśmiechając.
- Dobra kapuję, nigdy więcej nie truć ci dupy. Wypuść mnie, wiesz że jestem niebezpieczny.
- Przepraszam, ale czyja broń lata sobie wokół twojej twarzy? I tak nic nie możesz zrobić. Posłuchaj. - powiedziała spokojnie siadając na łóżku, jednocześnie zmuszając go to tego samego. - Ja po prostu chcę ci pomóc. Zapomnisz o niej a ja będę miała swoją małą przyjemność. Wilk syty i owca cała. - powiedziała chwytając jego krocze
- Nie do końca. Ja nie zapomnę. - odtrącił jej dłoń
- Słuchaj. - zaostrzyła swój ton - jesteś przystojny, i to w chuj, i mi się podobasz, ciągnie mnie do ciebie, jestem kobietą i to napaloną na ciebie, nie tego chciałeś?
- Ja chcę Kate!
- Kurwa ona cię nie chce! Ja chce! I dostanę! - w tym momencie szyja Talona została delikatnie nacięta, jednak na tyle głęboko żeby wypłynęła z niej strużka krwi - jak tak bardzo ci się nie podoba to zamknij oczy - dodała, nachylając się, aby zlizać czerwoną kropelkę.
- Nie ma problemu, ale chciałabym żebyś mi chociaż za wodę zapłacił - powiedziała wchodząc do korytarza, ze skrzyżowanymi rękoma. Chłopak był totalnie zbity z tropu, w końcu jak można powiedzieć coś takiego - spokojnie nie chcę pieniędzy - zaśmiała się podchodząc bliżej - może być w naturze - jej oczy drapieżnie zabłysły
- Matko nie strasz, już myślałem że serio mam płacić. Ty to masz poczucie humoru. Dobra ja będę leciał - zaśmiał się i odwrócił na pięcie. Ku jego zdziwieniu, pierwszym co zobaczył wcale nie były drzwi, tylko całkiem ostry kawałek metalu - dobra już pożartowaliśmy pośmialiśmy się, a teraz trzymaj swoje ostrza z dala ode mnie i daj mi wyjść - dziewczyna podeszła jeszcze bliżej, a jej gorący oddech owiał teraz jego odsłoniętą szyję. Chwyciła gumkę którą związane były jego włosy, i unieruchomiła mu ręce. - Irelia do chuja to nie jest ani trochę zabawne!
- Mnie to całkiem bawi- wzruszyła ramionami - niesamowicie seksownie wyglądasz, kiedy jesteś wystraszony - wyszeptała prosto do jego ucha, aż przeszły go dreszcze. Raczej nie z podniecenia, tylko ze strachu. Ostrze niebezpiecznie się do niego przysuwało, a on automatycznie wycofywał się spowrotem do pokoju. Obok niego zadowolona z siebie szła dziewczyna, wrednie się uśmiechając.
- Dobra kapuję, nigdy więcej nie truć ci dupy. Wypuść mnie, wiesz że jestem niebezpieczny.
- Przepraszam, ale czyja broń lata sobie wokół twojej twarzy? I tak nic nie możesz zrobić. Posłuchaj. - powiedziała spokojnie siadając na łóżku, jednocześnie zmuszając go to tego samego. - Ja po prostu chcę ci pomóc. Zapomnisz o niej a ja będę miała swoją małą przyjemność. Wilk syty i owca cała. - powiedziała chwytając jego krocze
- Nie do końca. Ja nie zapomnę. - odtrącił jej dłoń
- Słuchaj. - zaostrzyła swój ton - jesteś przystojny, i to w chuj, i mi się podobasz, ciągnie mnie do ciebie, jestem kobietą i to napaloną na ciebie, nie tego chciałeś?
- Ja chcę Kate!
- Kurwa ona cię nie chce! Ja chce! I dostanę! - w tym momencie szyja Talona została delikatnie nacięta, jednak na tyle głęboko żeby wypłynęła z niej strużka krwi - jak tak bardzo ci się nie podoba to zamknij oczy - dodała, nachylając się, aby zlizać czerwoną kropelkę.
Zbliżał się wieczór. Garen leżał na łóżku, nic nie robiąc. Poszedł by do Katy, ale wyjdzie na dupka po tym co powiedział, do Xina też nie pójdzie bo nie chce go zastać w dziwnej sytuacji z tym dzieckiem. Swoją drogą ten mały na prawdę był bardzo uroczy. Myśl Garen myśl, kto cie jeszcze lubi....Jarvan! Jest zajęty....
Czerwonowłosa siedziała tak jak cały czas, przez ostatnie cztery dni. Nie wytrzyma tak dłużej. Musi iść do Talona, może już wrócił. Zarwała się z parapetu i ruszyła w stronę okna. Mijała najciemniejsze uliczki Noxus, wszyscy wystraszeni, do prawdy, kojarzyła tych ludzi od dawna, mieszkają tu, albo co najmniej pracują. A i tak boją się tu przebywać, trudno, trzeba było zarabiać na lepsze mieszkanie. Jako jedyna szła pewnym krokiem z podniesioną głową, i bezczelnie mierzyła wzrokiem każdą miniętą osobę. Jej charakterystyczny uśmieszek tylko dodawał grozy w zielonym spojrzeniu. Nie może przecież dać po sobie poznać że jest czymś przejęta. Jakaś kobieta, brzydka....szła w przeciwnym kierunku. Na jej twarzy gościła dokładnie taka sama mina, tylko ona popełniła jeden zasadniczy błąd. Jej ciało, przebił na wylot, sztylet czerwonowłosej. Uśmiechnęła się do siebie i rozejrzała po ludziach
- Ktoś jeszcze ma ochotę na mnie krzywo spojrzeć? - zapytała, jednak wszyscy o dziwo byli zainteresowani swoimi butami - tak mi się wydawało - dodała tym samym wyprutym z emocji tonem i kontynuowała drogę.
- Ktoś jeszcze ma ochotę na mnie krzywo spojrzeć? - zapytała, jednak wszyscy o dziwo byli zainteresowani swoimi butami - tak mi się wydawało - dodała tym samym wyprutym z emocji tonem i kontynuowała drogę.
-Hej widziałeś Lux? - spytał Ezreal, wkładając głowę do pokoju starszego brata swojej dziewczyny
- Nie, jak wygląda? - zażartował generał
- Matko tępa pało....wiesz gdzie ona jest? - przewrócił zielonymi oczami. Niesamowite że jego tęczówki były jak prognoza pogody. Kiedy miało być słonecznie były wręcz szafirowe, kiedy zapowiadała się ulewa, przybierały trawiasty odcień zieleni, na co dzień jednak były po prostu jednocześnie zielone i niebieskie.
- Na spacer poszła, jakieś pół godziny temu - wzruszył ramionami, pisząc przeprosiny dla swojej ukochanej
- Zaraz będzie padać (-_-)
- To zaraz wróci
- Ty chyba nie wiesz gdzie ona chodzi na spacery. Powrót biegiem zajmie jej co najmniej piętanście minut, do tego czasu już przemoknie i będzie chora - blond czupryna zniknęła za zamkniętymi już drzwiami. Ponieważ jest cudownym chłopakiem wiedział dokładnie gdzie, i jak szybko pójdzie Luxenne, od razu się tam udał.
Szła sobie oglądając zachmurzone niebo. Zrobiło się strasznie duszno, a powietrze zrobiło się wilgotne. Chyba będzie padać i to ostro....Postanowiła zawrócić, i jak najszybciej być w cieplutkim łóżeczku. Nienawidziła deszczu, nie wiedziała jak dzieci ...i Xin... mogą się z niego cieszyć. Tęcze ona może wywołać jak ją poproszą, bez zbędnego moknięcia. Z takich rozmyślań wyrwał ją co najmniej litr wody, która teraz na nią spadła. Jeszcze jak wychodziła, świeciło pięknie słoneczko,a teraz leje, po minucie była cała przemoczona, żeby jeszcze bardziej ją zirytować, deszcz ustał zaraz po dokładnym umyciu jej jasnych kosmyków. Wyszło słońce a na niebie pojawił się jej ultimate tylko w słabszej formie. Szła do domu, czerwona ze złości, chciała jak najszybciej ubrać coś suchego. Po 5 minutach ktoś bezwstydnie klepnął ją w tyłek. Już miała zamiar napastnika unieruchomić i zostawić w strudze światła na całkiem długo, kiedy zobaczyła roześmianą twarz swojego chłopaka.
- Ej myślałem że lubisz nasze wspólne prysznice, czemu poszłaś sama - ledwo powstrzymywał się od śmiechu, kiedy widział ją w takim stanie. Wściekła, wbiła teraz w niego swoje szmaragdowe spojrzenie, które gdyby mogło zabijać, on już dawno potrzebował by trumny.
- Ciebie to bawi? - powiedziała zimnym tonem
- I nawet nie masz pojęcia jak bardzo - posłał jej cudowny uśmiech po czym zaczął ściągać swoją koszulkę. - no rozbieraj się póki nikogo nie ma w zasięgu wzroku. Nie będziesz w mokrym chodzić - powiedział lekko pocierając dłońmi swoje ramiona, teraz zrobiło mu się trochę zimno, no ale w końcu dobro cycków jest ważniejsze od jego własnego.
- Będzie ci zimno
- Ale tobie też, lepiej chyba jak ja będę chory prawda? -przekonał ją i teraz szli, praktycznie zlepieni do siebie. Ona w za dużej koszulce a on od pasa w górę nagi. Aż chciało się śmiać kiedy Lux obrywała zazdrosnymi spojrzeniami, od każdej dziewczyny którą mijali, a nawet kilku panów też było złych. Po minucie ciszy Ezreal ją przerwał, odpływając w krainę fantazji
- A jak już się przeziębię to będziesz musiała się mną ładnie zająć bo to będzie twoja wina. Pożyczy się od Akali strój pielęgniarki....- mówił rozmarzonym tonem, kiedy w połowie zdania oberwał pięścią w głowę - Hahaha no co?! - powiedział masując obolałe miejsce
- Gówno idioto! - również się roześmiała, i tak sobie szczęśliwie wracali do domu Crowngardów...
Weszła do mieszkania. Na szczęście miała własne klucze. Pusto. Tak samo jak przez ostatnie dni. Łzy zaczęły się jej zbierać w oczach. Ale przecież Katarina nie będzie płakać...Trudno nikogo tu nie ma. Pierwsze łzy popłynęły jej po policzkach, za nimi kolejne, i kolejne. Siedziała tak patrząc się w ścianę, i wsłuchiwała się w rytm kropelek upadających na podłogę. Nagle drzwi się otworzyły. Zobaczyła światło w korytarzu, niesamowita radość ogarnęła całe jej ciało. Ale co jak ją wyrzuci? Jak już nic nie będzie jak dawniej? Trudno. Podbiegła do chłopaka jak najszybciej i rzuciła mu się na szyję
- Talon!
- No to ja...- powiedział cicho, a jego głos jakby drżał. Zdziwiona dziewczyna dopiero teraz zauważyła że jego szyja jest niemal cała w malinkach. Spojrzała na niego, i w brązowych oczach zobaczyła absolutną pustkę. Nawet kiedy zabijali jego oczy nie były tak puste, wtedy były pełne satysfakcji, a teraz są puste. Puściła go i spojrzała na jego pogryzione wargi.
- Płakałaś? - spytał widząc jej mokrą twarz
- Ty mi lepiej powiedz co ci się stało
- Nie chcę o tym gadać. - dziewczyna pociągnęła go za koszulkę na kanapie, a sama usiadła na przeciw niego.
- Gadaj.
- B b bo bo ona... Ja nie wiem! Nie mogłem się bronić! Po prostu zrobiła sobie ze mnie zabawkę! - z jego oczu wpłynęła słona ciecz - Ale żeby to chociaż normalnie! Ale związanie mnie i gryzienie to już chyba przesada!
- Matko co ona ci zrobiła - powiedziała dziewczyna, dla uspokojenia gładząc go po udzie. Od razu odtrącił jej rękę
- Nie dotykaj mnie. Nie chcę. Idę się umyć czuję się brudny. - jej twarz była tak czerwona z czystej wściekłości, że nawet blizna przybrała ciemny kolor. Jak ktokolwiek miał prawo skrzywdzić jej brata?! JAK?! Nie daruje jej tego. Jak tylko Talon się uspokoi i przestanie jąkać, wybierze się do Ionii. Nie ważne że jest środek nocy. Jak tylko dorwie tą szmate, to jej nogi z tego grubego tyłka powyrywa! Zrobi sobie z jej oczu breloczki to kluczy! Będzie ją błagać o litość, mimo że takowej nie posiada! Piękna wizja. Ale teraz ważniejsze. Uspokoić Talona. Nie mogła znieść, widoku chłopaka, który jest taki wystraszony, załamany, i jakiś taki dziwny. A już w ogóle nie miała zamiaru słuchać jak ze strachu sie jąka. Talon się NIE jąka i nigdy nie będzie.
- Czekaj! Ja wiem że to może być trudne, ale musisz mi powiedzieć dokładnie co się stało, bo nie wiem za co ją rozszarpać -
- Ok...
Talon:
Chciałem wracać do Noxus. Nudno było. Strasznie. Ubieram się i mam zamiar wyjść. A ona przychodzi i mówi
- Chciałabym żebyś mi chociaż za wodę zapłacił, może być w naturze - uznałem to za żart, więc odwróciłem się, z zamiarem otwarcia drzwi. Przed moją twarzą było ostrze. Nakierowane prosto na mnie. Ja... Ja nie wiem kiedy usiadłem na łóżku.... Ona ona... Zaczęła mnie całować i i i.... Zdarła ze mnie koszulkę i lizała moją klatkę.... To było okropne, ale nie aż tak jak moment w którym zdjęła moje spodnie i zaczęła mnie pobudzać. Lizała moją szyję, gryzła ją .On... on ani trochę nie drgnął. I i i ona na mnie usiadła, cały czas mnie całując. Próbowałem się wyrwać, ale te jej zasrane ostrza otoczyły moje nadgarstki i nie mogłem się ruszyć. Kiedy doszła, zdyszana spojrzała na mnie zadowolona
- Teraz możesz iść - powiedziała po wszystkim, i wyszła do łazienki. Szybko się ubrałem i wróciłem jak najszybciej do domu. Ja ja ja ...czuję się jak śmieć. Jak zabawka, ona potraktowała moje ciało jak rzecz. Mam wrażenie jakby to trwało wieczność!...
Nie wytrzymał i wybuchł płaczem zarzucając się na szyję swojej przyjaciółki
- Ej uspokój się - powiedziała łagodnie, głaszcząc delikatnie jego plecy. Chłopak cały czas unosił się w dzikim szlochu. - Talon...- wyszeptała cicho - idź się umyj, będzie ci wtedy lepiej...chyba - odsunął się od niej, i spojrzał smutno mokrymi oczami.
- Obyś miała rację... - wstał i poszedł do łazienki
Nie pójdzie stąd. Na pewno. Nie dzisiaj. Nie zostawi go. Nie teraz. Usłyszała szum wody. Postanowiła zrobić mu coś do jedzenia
- Talon!
- No to ja...- powiedział cicho, a jego głos jakby drżał. Zdziwiona dziewczyna dopiero teraz zauważyła że jego szyja jest niemal cała w malinkach. Spojrzała na niego, i w brązowych oczach zobaczyła absolutną pustkę. Nawet kiedy zabijali jego oczy nie były tak puste, wtedy były pełne satysfakcji, a teraz są puste. Puściła go i spojrzała na jego pogryzione wargi.
- Płakałaś? - spytał widząc jej mokrą twarz
- Ty mi lepiej powiedz co ci się stało
- Nie chcę o tym gadać. - dziewczyna pociągnęła go za koszulkę na kanapie, a sama usiadła na przeciw niego.
- Gadaj.
- B b bo bo ona... Ja nie wiem! Nie mogłem się bronić! Po prostu zrobiła sobie ze mnie zabawkę! - z jego oczu wpłynęła słona ciecz - Ale żeby to chociaż normalnie! Ale związanie mnie i gryzienie to już chyba przesada!
- Matko co ona ci zrobiła - powiedziała dziewczyna, dla uspokojenia gładząc go po udzie. Od razu odtrącił jej rękę
- Nie dotykaj mnie. Nie chcę. Idę się umyć czuję się brudny. - jej twarz była tak czerwona z czystej wściekłości, że nawet blizna przybrała ciemny kolor. Jak ktokolwiek miał prawo skrzywdzić jej brata?! JAK?! Nie daruje jej tego. Jak tylko Talon się uspokoi i przestanie jąkać, wybierze się do Ionii. Nie ważne że jest środek nocy. Jak tylko dorwie tą szmate, to jej nogi z tego grubego tyłka powyrywa! Zrobi sobie z jej oczu breloczki to kluczy! Będzie ją błagać o litość, mimo że takowej nie posiada! Piękna wizja. Ale teraz ważniejsze. Uspokoić Talona. Nie mogła znieść, widoku chłopaka, który jest taki wystraszony, załamany, i jakiś taki dziwny. A już w ogóle nie miała zamiaru słuchać jak ze strachu sie jąka. Talon się NIE jąka i nigdy nie będzie.
- Czekaj! Ja wiem że to może być trudne, ale musisz mi powiedzieć dokładnie co się stało, bo nie wiem za co ją rozszarpać -
- Ok...
Talon:
Chciałem wracać do Noxus. Nudno było. Strasznie. Ubieram się i mam zamiar wyjść. A ona przychodzi i mówi
- Chciałabym żebyś mi chociaż za wodę zapłacił, może być w naturze - uznałem to za żart, więc odwróciłem się, z zamiarem otwarcia drzwi. Przed moją twarzą było ostrze. Nakierowane prosto na mnie. Ja... Ja nie wiem kiedy usiadłem na łóżku.... Ona ona... Zaczęła mnie całować i i i.... Zdarła ze mnie koszulkę i lizała moją klatkę.... To było okropne, ale nie aż tak jak moment w którym zdjęła moje spodnie i zaczęła mnie pobudzać. Lizała moją szyję, gryzła ją .On... on ani trochę nie drgnął. I i i ona na mnie usiadła, cały czas mnie całując. Próbowałem się wyrwać, ale te jej zasrane ostrza otoczyły moje nadgarstki i nie mogłem się ruszyć. Kiedy doszła, zdyszana spojrzała na mnie zadowolona
- Teraz możesz iść - powiedziała po wszystkim, i wyszła do łazienki. Szybko się ubrałem i wróciłem jak najszybciej do domu. Ja ja ja ...czuję się jak śmieć. Jak zabawka, ona potraktowała moje ciało jak rzecz. Mam wrażenie jakby to trwało wieczność!...
Nie wytrzymał i wybuchł płaczem zarzucając się na szyję swojej przyjaciółki
- Ej uspokój się - powiedziała łagodnie, głaszcząc delikatnie jego plecy. Chłopak cały czas unosił się w dzikim szlochu. - Talon...- wyszeptała cicho - idź się umyj, będzie ci wtedy lepiej...chyba - odsunął się od niej, i spojrzał smutno mokrymi oczami.
- Obyś miała rację... - wstał i poszedł do łazienki
Nie pójdzie stąd. Na pewno. Nie dzisiaj. Nie zostawi go. Nie teraz. Usłyszała szum wody. Postanowiła zrobić mu coś do jedzenia
W trakcie przygotowywania sosu do spaghetti dostała SMS'a od swojego chłopaka, z przeprosinami. Zerknęła tylko na tekst i wróciła do mieszania pomidorów.
- I jak? - zaczęła z troską, widząc przyjaciela wychodzącego z łazienki. Miał na sobie tylko luźne szorty i ręcznik na szyi. Z mokrych włosów jeszcze skapywały kropelki wody.
- Chyba lepiej, ale nadal czuję się jak gówno - powiedział już weselszym tonem, jednak cały czas można w nim było wyczuć odrazę do samego siebie
- Jedz, zostaję dzisiaj na noc - nałożyła mu jedzenia na talerz, dla siebie wzięła drugi. Usiedli przy stole i zajadali się makaronem. Tęskiniła za tym, za nim, za jego towarzystem i wspólnymi posiłkami. Chyba faktycznie go źle traktowała, ale to się zmieni. Garen nie będzie ważniejszy od niego, nie ma prawa. Co prawda cały czas bardziej ją pociągał demacianin i obydwu kochała tak samo mocno, ale jednak do długowłosego, była bardziej przywiązana. Jutro się zobaczy co zrobić z tą szmatą. Na razie trzeba iść spać i wytulić chłopaka za te wszystkie dni które jej minęły na...aktywnym spędzaniu czasu z Crowngardem... Już nigdy nie pozwoli żeby jej przyjaciel gdzieś tak znikał bez informacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz