poniedziałek, 11 maja 2015

Rozdział 10 Pierwszy raz

Katarina właśnie przygotowywała jajka na jajecznicę, jej przyjaciel cały czas przytulał się do poduszki. W końcu jego powieki się uchyliły. Uroczo się przeciągnął i złapał za znowu bolące ramię.
-Co tak ładnie pachnie? - spytał wskakując na blat kuchenny
-Warzywa. No chyba widzisz że szynka się smaży nie?
-O jeny miły być chciałem
-Zawsze marzyłam żebyś mi powiedział o zapachu smażonego mięsa idioto
-Dobra nic nie mówiłem - postanowił się poddać, z nią i tak nie ma szans.
Kiedy już jajka były wymieszane z przyprawami, wlała je na patelnię i zaczęła mieszać. Po dwóch minutach w całym mieszkaniu rozniósł się oszałamiający zapach potrawy. Zgasiła kuchenkę i usiadła przy stole. Talon spojrzał na nią pytająco
-No co? Ja robiłam to ty nakładasz i przynosisz. Co ja jestem służąca?
-Ale mnie cały czas ręka boli - wywróciła oczami, w końcu i tak on przyniósł jej jedzenie.
-To co będziemy robić cały tydzień? - chłopak przerwał ciszę
-To że będę się tobą opiekować nie znaczy że będę z tobą siedzieć cały czas - spojrzał na nią oskarżycielsko
- To co ja mam niby robić?
- Trzeba było o tym myśleć zanim dałeś się trafić
- Trzeba było nie dać się porwać
- Trzeba było mnie pilnować
- Trzeba było .... no dobra wygrałaś- Wyniósł puste talerze do zlewu i poszedł do łazienki.
- Miałam cię myć!
- Spadaj! - po chwili jednak ciszej dokończył - albo chodź bo nie dam jednak rady... - dziewczyna weszła do łazienki i zobaczyła swojego przyjaciela tak jak go bóg stworzył, no oprócz wanny w wannie raczej się nie urodził.
- Ojejku Taluś nie potrafi się umyć - zaćwierkotała
- Po pierwsze nie mów tonem Lux, po drugie nie moja wina że nie mogę się za bardzo ruszać
- Jasne jasne - podeszła do niego i perfidnie przeleciała wzrokiem po całym jego ciele
- Widziałem.
- Co?
- Twoje oczy, nie gap się tak na mnie - spłonął rumieńcem i starał się nie myśleć o jej dłoniach właśnie czyszczących jego brzuch
- Ej no co ty ... nie masz się czego wstydzić widziałam mniejsze - zachichotała
- To ile ty penisów widziałaś?!
- Czytam ciekawe gazety - wzruszyła ramionami i delikatnie musnęła niebieską gąbką po jego ranie, z bólu zasyczał
- Jeszcze cię boli?- spojrzała na niego z troską
- Szczypie lekko, ale da się znieść
Kiedy cały Talon był już cały czyściutki i pachnący dziewczyna pomogła mu wstać i zaczęła go wycierać
- Ej dziwnie się czuje kiedy klęczysz przede mną a jestem nagi -  zaśmiał się, zielone oczy spojrzały na niego z dołu a głowa w której były pokręciła się w niedowierzającym geście.
- Byś nogi ogolił świnio a nie o mnie fantazjujesz - powiedziała już stojąc, teraz delikatnie przykładała szary ręcznik do jego rany
- Jak facet może golić nogi? No chyba że taki pizdowaty jak Ezreal
- Garen jest od ciebie dwa razy bardziej umięśniony a nie ma, poza głową, ani jednego włoska - kiedy chłopak był już ubrany, jeśli w ogóle czarne strasznie ciasne bokserki i białą koszulkę można nazwać odzieniem, odwrócił się do lustra i zaczął być te białe kiełki w swojej buzi
- On nie jest umięśniony tylko napakowany, umięśniony jestem ja.
- Wmawiaj sobie dalej - powiedziała klepiąc go kilka razy po tyłku i wyszła z łazienki




W tym samym czasie Darius wszedł do pełnej sali, no prawie pełnej.
- Gdzie są nasi psychopaci? - spytał
- Długa historia ale raczej szybko ich nie zobaczysz - odpowiedział Crowngard pół leżąc na ławce.
- Doooobra ...zaczynamy te idiotyczne lekcje bo znowu Fiora będzie się na mnie darła że ze mną nic nie robicie - odwrócił się do tablicy i zaczął pisać temat
- Nie oszukuj się po trzech minutach uznasz że ci się nie chce i będziemy mogli robić co chcemy - powiedziała Vi wstając i zabierając mu z ręki kredę
- No w sumie masz rację- mężczyzna wzruszył ramionami i usiadł na krześle przy swoim biurku. Założył na nie nogi i wyjął jakąś gazetę.



Kiedy lekcję się zakończyły, Garen poszedł do Noxus po swoją dziewczynę. Bo to nie może tak być że jej cały dzień nie widzi. Dymać to on ,a nie go (Xin to wyjątkowa sytuacja). Wszedł za bramy kraju i od razu zrobiło mu się niedobrze. Wszędzie było ciemno, szaro, ludzie byli dziwni, patrzyli się na niego z odrazą. Jakieś pięćdziesiąt metrów od niego w końcu zobaczył znajomą twarz.
- LeBlanc ! - podbiegł do niej
- Co ty tutaj robisz? - powiedziała mierząc go od góry do dołu i z powrotem.
- Muszę znaleźć Katarinę. Wiesz gdzie jest?
- A skąd ja mam to wiedzieć - wzruszyła ramionami
- Bo ty tu chyba w jakiejś organizacji działasz nie? Powinnaś wiedzieć gdzie jest najlepszy zabójca na świecie
- Wczoraj szła do Talona, dzisiaj rano wyszła, zabiła kilku ludzi i wróciła do niego - powiedziała zaciągając się przed chwilą wyjętym papierosem. Na słowa że ta dwójka spędziła razem noc coś zakuło go w środku, ale po chwili przestało bo wiedział że ona często u niego zostaje.
- A powiesz mi gdzie to jest?
- Widzisz ten wysoki budynek?- wskazała głową na drugi koniec ulicy, przytaknął. - to nie tam XD - zaśmiała się
- Ej!
- No dobra dobra obok tego budynku jest taki mniejszy ale o wiele nowszy, całe 8 piętro należy do cienia
- Kogo?
- Talon, mówi się na niego cień ostrza debilu - powiedziała wchodząc bez pożegnania za drzwi, przy których przed chwilą stali. Chłopak poprawił swoją ukochaną niebieską apaszkę i ruszył w tamtym kierunku. Przyjaciele właśnie rzucali sztyletami do swoich dawno zrobionych, kartonowych celów.
- Wlaz! Nie chce mi się wstawać ! - krzyknął Talon rzucając kolejny kawałek metalu. Garen wszedł i zobaczył jak Katarina rzuca sobie sztyletami z głową na jego udach.
- Czy ktoś mi może wyjaśnić - zaczął spokojnie ale zaraz wybuchł - dlaczego do cholery ten karton wygląda jak ja, Lux, Jarvan i Xin?!
- Bo dawno temu je robiliśmy? - powiedziała zielonooka cały czas leżąc w tej samej pozycji, z nogami na oparciu kanapy
- Dobra a czemu najwięcej dziur jest na moim skarbie?!
- Bo lubię ci celować w jaja - uśmiechnęła się i na potwierdzenie swoich słów rzuciła nożem do smarowania w jedną z dziurek, oczywiście idealnie trafiła i nóż został w tekturze
- Rusz tą grubą dupę bo się sztylety skończyły - powiedział Talon sięgając na tyle ile pozwalała leżąca dziewczyna, po żelki leżące luzem na stole
- Mam zajebistą dupę, w zajebistych spodniach, ale jak już Garen przyszedł to my wychodzimy - podniosła się, przeciągnęła i podeszła do potęgi demaci, złapała go za rękę i wyprowadziła na zewnątrz.
- Fiora bardzo się darła?
- Powiedziałem jej że Talon ma gorączkę- wzruszył ramionami
- A to spoko, chodź pokażę ci coś - pociągnęła go za rękę na dach budynku
- Jeśli zaraz mnie stąd zepchniesz...- w tym momencie usta Katariny go uciszyły, a ramiona zawisły na szyi. Całowali się płytko, i romantycznie, ale to było takie przyjemne. Ich wargi lekko się muskały i ocierały o siebie a kiedy już się rozłączyły Katarina oprała głowę o jego klatkę piersiową i wtuliła się w apaszkę, wręcz oszałamiająco nim pachnącą.
- Tylko to chciałaś mi pokazać? - wyszeptał gładząc ją po głowie
-Nie, popatrz - skinęła głową na przepiękny widok. Budynek był na tyle wysoki że na horyzoncie widoczne były malutkie świecące punkciki. Demacia, Piltover i Bandle City wyglądały teraz  jak malutkie gwiazdki. Całe niebo było fioletowo-niebieskie, a z tego co dziewczyna pamiętała, o tej godzinie Lux i Ezreal powinni bawić się światłami, i rzeczywiście widok urozmaiciła tęcza, w połowie przecięta przez strugę żółtego światła. Wyglądało to pięknie, nie,  pięknie to za mało powiedziane
-Łoooo- tylko tyle Garen był w stanie wydobyć ze swoich ust. Przytulił ją mocno do siebie
- Kocham cię wiesz? - powiedział gładząc jej biodro
- Wiem....- oparła się o niego
- Nie powiesz mi że też mnie kochasz prawda? - zapytał z rozbawieniem w głosie
- Ni chuja - odpowiedziała i razem się zaśmiali, po chwili wracając do oglądania tego pięknego widoku....Lux siedziała przed budynkiem czekając na wszystkich. Nikogo jeszcze nie było,  więc blondynka zaczynała się nudzić. Słońce grzało niemiłosiernie. Siedziała pod drzewem czekając na kogokolwiek, w końcu doczekała się Cassiopei. Dziewczyna podsunęła się robiąc miejsce wężowi.
- A ty dzisiaj bez Eza? 
- Nie mogę się z nim pieprzyć codziennie - wzruszyła ramionami 
-Czekaj... To wy to już robiliście? - odpowiedziała zdziwiona Noxianka, zważając na ich młody wiek. 
- No 
- To opowiadaj - na pytający wzrok czarodziejki dodała - no wasz pierwszy raz. I to ze szczegółami 
- Powaliło cię?! Aż taka zboczona nie jestem żeby o takich rzeczach gadać....no dobra jestem słuchaj :
Lux:
Umówiliśmy się u niego,  jak prawie codziennie więc ubrałam się normalnie. Biała koszulka na ramiączkach i jeansowa, krótka spódniczka. Weszłam do środka bez pukania jak zawsze. Światła były zgaszone, weszłam do pokoju a na stole był jeden gigantyczny talerz ze spaghetti. Kocham spaghetti :3 Jedyne światło dawały dwie  zapachowe świeczki na bokach stołu. Ezreal właśnie nakładał sztućce.
-A my jakieś święto dzisiaj mamy?
-Nie po prostu taka niespodzianka - podszedł i pocałował mnie delikatnie w usta. Usiadłam przy stole zaciągając się zapachem mojej ulubionej potrawy. Jako że jeszcze coś sprzątał mogłam spojrzeć na jego tyłek. Tak wiem jestem okropna XD Był ubrany w ciasne czarne rurki i granatową, śliską koszulę wyciągniętą na zewnątrz. Usiedliśmy na przeciwko siebie i zaczęliśmy jeść. Kiedy jedzenie się skończyło wstał i przybliżył swoją twarz do mojej.
-Luxenne wiesz że masz sos na policzku, do prawdy jesz jak fleja - powiedział niskim, seksownym tonem, aby po chwili zlizać pomidory z mojej twarzy. Nawet nie wiedziałam że posiada coś takiego jak testosteron a tu proszę, czysty mężczyzna. Pocałował mnie delikatnie a ja rozpływałam się w powolności i słodkości tego pocałunku. Złapał mnie za policzek, gładząc moją twarz kciukiem. Myślałam że zemdleję. Kiedy w końcu się od siebie oderwaliśmy spojrzał mi głęboko w oczy, uśmiechnął się i złapał mnie za rękę.
-Chodź - wyszeptał, a ja oszołomiona bez oporu dałam się prowadzić do sypialni. Oczywiście jedynymi źródłami światła były te same magiczne świetliki które kiedyś znalazł, a ich część była też u mnie. Uroczo a zarazem romantycznie małe światełka latały wokół łóżka. Pościelonego na ten sam kolor co jego koszula. Skubany wie jaki jest mój ulubiony odcień. Objął mnie w pasie od tyłu i obcałowywał szyję.
-Cz cz czekaj - powiedziałam niepewna tej sytuacji
-Co? - puścił mnie i spojrzał spod opadającej na czoło grzywki tymi wielkimi ślicznymi oczami
-J j ja chyba jeszcze nie chcę - powiedziałam szczerze, jednak kiedy myślałam jak strasznie się napracował nad wystrojem i jedzeniem zrobiło mi się trochę głupio
-Dobrze... rozumiem... poczekam - uśmiechnął się smutno i mnie przytulił mnie całując w czoło. Kiedy poczułam jego gorący oddech na swojej szyi trochę zadziałały na moje zmysły wszystkie te rzeczy w pokoju. Lekka ciemność, zapach jego ciała, płatki herbacianych róż na łóżku. Powoli zaczynałam się przekonywać do tego pomysłu. Pocałowałam go pewnie i namiętnie. Uchylił wargi a nasz pocałunek z każdą chwilą stawał się coraz bardziej głęboki i mokry. Po pokoju roznosiły się teraz tylko odgłosy spania i cichego mlaskania.
-Jeśli nie chcesz to przestań - wysypał kiedy w końcu się od siebie oderwaliśmy
-Przekonałeś mnie - i znowu go pocałowałam, tym razem to on pogłębił pocałunek i uniósł mnie na rękach. Położył na pachnącej pościeli i spojrzał na mnie czule. Po chwili znowu nasze języki zaczęły się ze sobą bawić. Kiedy jego ręka znalazła się znalazła się na wewnętrznej stronie mojego uda cicho westchnęłam, jednocześnie otwierając usta. Wykorzystał ten fakt i od razu wsunął mi swój język do buzi. Badał nim każdy milimetr mojej jamy ustnej, zęby, policzki, podniebienie , zahaczał mój język i zapraszał do wspólnej zabawy. Od samego tego pocałunku zaczynałam się podniecać. Poczułam że chcę dotknąć każdego miejsca na jego ciele, i nie wiele myśląc zaczęłam odpinać guziki jego koszuli w czasie tego pocałunku. Wsunęłam dłonie pod materiał, nie ściągając jej jednak. Nie mogłam się na tym skupić kiedy zdjął również moją, górną część garderoby. Zaczął zjeżdżać ustami na moją szyję lekko się na niej zasysając. Nie miałam wątpliwości że zostawia po sobie malinki. Pomyślałam czy jest aż tak prymitywny że zaznacza swoje terytorium. Ale po chwili już nie byłam w stanie myśleć, kiedy mój stanik wylądował na drugim końcu pokoju, a Ezreal leniwie lizał mnie po piersiach, co jakiś czas zahaczając sutki. Kiedy byłam u kresu rozkoszy on nagle przerwał. Spojrzałam na niego zdziwiona i zobaczyłam oczy błyszczące z pożądania, włosy teraz w seksownym nieładzie, który nota bene ja zrobiłam,rozpięta koszula w ktorej tak niesamowicie seksownie wyglądał i te trzęsące się ręce próbujące teraz odpiąć rozporek. Wyglądał niesamowicie męsko, a jednocześnie tak uroczo i niewinnie. Kiedy w końcu w samych bokserkach znów się do mnie przysunął nie mogłam powstrzymać chęci dotknięcia jego penisa, więc przejechałam po nim delikatnie palcem. Był taki twardy i nawet przez materiał czułam jaki gorący. Oblizałam wargi kiedy zdejmował moją spódniczkę. Znów się całowaliśmy, a jego ręce delikatnie badały każdy centymetr mojego ciała. Miałam wrażenie że od samego dotyku dojdę. Zjeżdżał ustami coraz niżej a kiedy dojechał do moich majtek cała się wzdrygnęłam. Podniósł się i spojrzał mi głęboko w oczy
-Mogę? - spytał z czułością w głosie
-Tak - ledwie jęknęłam
-Na pewno? - powiedział wsuwając palce pod materiał, pomachałam głową na pozwolenie
-Tak? - zaczynał je zsuwać
-Tak.  - kiedy w końcu i jego bielizna leżała ....nawet nie zwróciłam uwagi gdzie, rano była przy drzwiach, przejechał lekko palcami po mojej całkiem mokrej już, noo...wiesz czym . Nie mogłam powstrzymać jęku rozkoszy na ten dotyk. Pochylił się nade mną delikatnie drażnił ją czubkiem swojej męskości, patrząc mi przy tym prosto w oczy. Widziałam w nich miłość, pożądanie i czułość. Policzki miał całe zarumienione a usta lekko uchylone żeby lepiej łapać oddech. Mogłam się tylko domyślać że wyglądałam podobnie. Zapatrzyłam się na jego piękną twarz, kiedy nagle poczułam na dole okropne uczucie rozrywania. Oczy mi się zeszkliły, poczułam jak wraz z każdym centymetrem wypływa ze mnie odrobina krwi. W końcu się zatrzymał, odgarniając mi włosy z twarzy i wytarł kciukiem słone łzy z moich policzków. Cierpliwie czekał aż przestanie mnie boleć, a kiedy skinęłam głową na znak że może zacząć się ruszać myślałam że oszaleję. Niewyobrażalna rozkosz przeszyła każdą komórkę mojego ciała.

- Dobra, dobra kapuje było fajnie skończ! - krzyknęła kobieta-wąż
- Hah trzeba było nie prosić - czarodziejka pokazała jej język
- To nie fair że ja nie mogę - noxianka skrzyżowała ręce i uniosła się widząc swoją siostrę z Garenem idących na zajęcia
- Która godzina - zapytała blondynka również zauważając więcej ludzi
- Pierdoliłaś o tym pół godziny
- Wolę stwierdzenie...że ty słuchałaś tego pół godziny
Obie dziewczyny poszły na zajęcia i wróciły do standardowych tematów jakimi było ubliżanie swoim generałom 

Brak komentarzy: