Biegł, kilka sztyletów wbitych w jego ciało, nieubłaganie przypomniało o sobie niesamowitym bólem. Biegł dalej mimo niego, nie mógł zginąć. Nie mógł dać za wygraną, nie mógł zawieść swoich ludzi. Uciekał między nacjami gęstym lasem. Słyszał jej kroki, na drzewach, za swoimi plecami, przed sobą, słyszał jej kroki wszędzie. A może tylko mu się wydawało? Kolejny ostry kawałek metalu wbił się w jego ciało, mimo kolejnej dawki bólu biegł dalej. W pewnej chwili widział już bramy swojego miasta. Przebiegł przez nie od razu zwalniając. Skierował się do swojej rodzinnej rezydencji. Matka opatrzyła jego rany, po czym poszedł do swojej sypialni. Duży pokój, ciemne panele, granatowe ściany obok dużego łóżka stała komoda koloru paneli, a pościel była w tym samym odcieniu co ściany. Po całym pomieszczeniu roznosił się słodki zapach wanilii. Zdjął zbroję i położył się na łóżku. Przez jego przyspieszony oddech jego umięśniona klatka piersiowa szybko unosiła się i opadała. Okno było otwarte przez cały dzień, teraz jednak się zamknęło. Spojrzał tam i zobaczył czerwonowłosą dziewczynę patrzącą na niego znudzonym wzrokiem. Wrednie się uśmiechała unosząc lewy kącik ust do góry.
-Ty na prawdę myślałeś że mi uciekniesz? -powiedziała chwytając sztylet i podeszła do zszokowanego Garena. Przerażony zerwał się z łóżka i podbiegł do drzwi. Kiedy szarpał za klamkę usłyszał cichy śmiech
-Zamknięte od drugiej strony - demaciański dowódca był tak przerażony że łzy zebrały mu się w oczach. Nie chciał umierać, a przynajmniej nie w takiej sytuacji, i nie z ręki kogoś kogo kocha. Odwrócił się do niej bezradny i spojrzał na nią mokrymi oczami. Wiedział że jeśli Katarina ma zamiar kogoś zabić to nie ma ratunku. Podeszła do niego leniwie, kiedy usiadł na łóżku z opuszczoną głową.
-hah zabawny jesteś, potęga Demaci, najlepszy wojownik w kraju - nabijała się z jego bezradności - a teraz siedzisz taki biedny bezbronny z zapłakaną twarzą, prawie mi cię żal, jakieś ostatnie życzenie? - pokiwał głową, a jego włosy leniwie się kołysały
-Pocałuj mnie - powiedział podnosząc na nią wzrok, po jego policzkach spływały teraz słone łzy. Dziewczyna patrzyła na niego jak na idiotę, ale w sumie co jej szkodzi? Podeszła powoli do niego i złączyła ich usta. Chłopak nie mógł uwierzyć że ona na prawdę to zrobiła. Myślał, był pewny że go wyśmieje i zabije a tym czasem jej słodkie wargi delikatnie muskały jego. Kiedy w końcu dotarło do niego co się dzieje zaczął odpowiadać na pocałunki. Delikatnie złapał ją w tali i przewrócił na łóżko, tym samym na nią zawisając. Katarinie od zawsze brakowało takiej bliskości z kimś, a ten facet był tak pięknie zbudowany...straciła nad sobą kontrolę. Zawiesiła mu ręce na szyi i lekko szarpnęła za włosy, wywołując tym samym jego cichy jęk, wykorzystała jego uchylone usta i wtargnęła do nich językiem. Delikatnie głaskał ją bo bokach. Zjechał ustami na jej szyję, lekko ją gryząc i ssąc, zauważył że zostawia po sobie wyraźne malinki, nawet nie wiedział że potrafi je robić. Pozbył się jej skórzanej kurtki i topu, odrzucając je gdzieś w bok. Powoli masował jej piersi przez czarny, koronkowy stanik. Jej umysł był tak ogarnięty podnieceniem że zapomniała po co przyszła i oddawała się tylko jego pieszczotom. Była w stanie ewentualnie masować jego napięte plecy. Przejechała palcami po licznych bliznach, które w znacznej części były jej zasługą. Poczuła jego palce zsuwające z niej spodnie. Leżała teraz pod nim, w samej bieliźnie, podniecona do granic możliwości i wzdychała mu ciężko prosto do ucha. Poczuła na udzie jego wyraźną erekcję, nie mogła się powstrzymać i podniosła nogę ocierając się o niego. Na ten gest zacisnął zęby na jej lewej piersi zostawiając tam wyraźny ślad swojego zgryzu. Poczuła że chce być bliżej jego ciała a najbardziej chciała dotknąć jego penisa. Chciała go polizać poczuć jak się w nie porusza. Nie mogła zrobić nic innego jak tylko go odepchnąć i zsunąć te niepotrzebne teraz bokserki. Spojrzała na jego męskość, teraz dzielnie unoszącą się do góry. Oblizała usta na ten widok i przejechała bo nim palcem. Westchnął odchylając głowę do tyłu. Zadowolona z jego reakcji Katarina lekko polizała czubkiem języka jego główkę. Garen nie mógł się powstrzymać i z nadmiaru przyjemności krzyknął. Wzięła czubek jego penisa do ust i mocno się na nim zassała, okrążała go językiem lekko podgryzając. Kiedy chłopak poczuł że jest już na skraju wytrzymałości pociągnął ją do góry, całując te cudowne usta które robiły mu tak dobrze. Czerwonowłosa pozbyła się reszty swojego ubrania po czym znów została przywrócona na plecy. Czuła jego penisa ocierającego się o jej mokrą kobiecość. Przerwała pocałunek aby cicho jęknąć. W końcu w nią wszedł, szybko, gwałtownie i do końca. Krzyknęła wbijając paznokcie w jego plecy zostawiając tam wyraźne ślady. Poruszał się w niej szybko i mocno, oboje myśleli że zaraz zwariują z rozkoszy. Po całym pokoju roznosiły się ich przyspieszone oddechy, a orgazm który wstrząsnął ich ciałami w tym samym momencie, gdyby miał namacalną siłę byłby w stanie zburzyć pół miasta. Du Couteau była tak wykończona że niemal od razu zasnęła.
Rano Lux zamierzająca obudzić swojego brata zastała go nagiego w jego łóżku pełnym krwi, sączącej się jeszcze z rany na sercu w którą cały czas wbity był sztylet Noxiańskiego infiltratora.

3 komentarze:
Uu fajne XD a co będzie w następnym? :^)
Uu fajne XD a co będzie w następnym? :^)
To nie jest cześć opowiadania :D
Prześlij komentarz