czwartek, 30 kwietnia 2015

Lux x Talon Pomóc ci?

-Lux musisz zdobyć te plany-Powiedział Jarvan III siedzący razem z Garenem,Xinem,Quinn, swoim synem i innymi ważnymi osobami Demacii przy gigantycznym drewniany stole
-Ale czemu ja, nie chce mi się -odpowiedziała blondynka kładąc się na owym stole, czoło opierając o ręce
-Bo jesteś infiltratorem i to należy do twoich obowiązków-Czarodziejka tylko prychnęła-Garen-jej brat okazał się być ostatnią deską ratunku w tej sytuacji.Kto jak kto ale on potrafił nakłonić swoją siostrzyczkę do wszystkiego.A ta sprawa była tak ważna że nie można było wahać się przed niczym.Generał westchnął i nie wierząc w własne słowa powiedział
-Dobra zamienię się z tobą pokojami
-Będę miała ten śliczny widok z okna na całą Demacie i kawałek Ionii?-W jej błękitnych oczach pojawiły się iskierki.Wyskoczyła z krzesła i poskakała chwilę w miejscu, jak typowy pustak chichrając się swoim piskliwym głosem.Po chwili ogarnęła się i usiadła z powrotem udając powagę
-Więc jakie dokumenty-Wszyscy byli albo zirytowani albo rozbawieni
-Gadam o nich od jakichś dwóch godzin!-powiedział następca tronu
-A ja cię nie słucham od trzech ! XD - Blondynka znowu wybuchła śmiechem.Po piętnastu minutach streszczenia inflitratorka wiedziała co ma zrobić i powiedzieli jej gdzie je znajdzie więc zabrała swoją różdżkę,zamocowała ją do paska przy zbroi i wyszła z sali mimo tego że zebranie jeszcze się nie skończyło.
-Za godzinę będę!-Krzyknęła na do widzenia naładowana swoją standardową pozytywną energią.

Bo pewnym czasie zbyt nudnej jak na jej gust wędrówki dotarła wreszcie do Noxus.
-Matko ale dziura-porównując jej śliczny słoneczny kraj do tego mrocznego miejsca była zniesmaczona.No ale w końcu nie pierwszy raz tu była da się przyzwyczaić.Mijając miejsca gdzie mogliby ją zgwałcić,zabić or coś innego doszła wreszcie do domu Du Ceutou. Po dojściu do wniosku że Cassiopeia śpi,Katariny nie ma a ich rodzice są zajęci na drugim końcu budynku wślizgnęła się przez okno które otworzyła wypalając laserem dziurkę żeby móc wcisnąć rękę do środka i je otworzyć .Podeszła do dużego ciemnego biurka znajdującego się na środku małego gabinetu z zielonym dywanem na środku i kanapą tego samego koloru na przeciw mebla z dużym skórzanym fotelem. Zaczęła przeszukiwać masę kartek, ale było tak cholernie ciemno że nic nie widziała. Ale od czego się jest czarodziejką światła? Rozjaśniła trochę i dalej szukała planów ataku na jej krainę. Po jakichś pięciu minutach poczuła na części pleców nie okrytej zbroją zimną stal. I kontrastowo gorący oddech na karku.
-Możesz mi ślicznotko powiedzieć co robisz?-Seksowny męski głos odbił się od ścian pomieszczenia, a blondynka zamarła na chwilę. Po czym gwałtownie się odwróciła i zaśmiała histerycznie.
-Ja no ten zgubiłam się? -powiedziała swoim słodkim tonem, na co Talon uśmiechnął się szczerze z rozbawienia.
-Pomóc ci?
-W czym?-Lux przekrzywiła głowę jak słodki szczeniaczek
-No zgubiłaś się tak?- Nie potrafił przestać się uśmiechać, tym samym nie ukrywał swojego rozbawienia.
-A no właśnie, to co pomożesz mi dojść do domku?-Zaćwierkała
-Hmm nie bo też się zgubiłem-pytający wzrok dziewczyny- w twoich oczach-wyszeptał.Mina Lux ze słodkiego zakłopotania zmieniła się w zażenowanie
-Takim tekstem to ty nikogo nie wyrwiesz-znowu zaczęła się śmiać przez co usta Talona  znalazły się na jej ustach. Kiedy wyszła z szoku usłyszała
-Musiałem cie uciszyć a ten sposób wydał się najprzyjemniejszy.-wzruszył ramionami uśmiechając się uroczo
-Czekaj ty jesteś z Noxus i umiesz się uśmiechać? wow -zrobiła wielkie oczy
-Chodź trzeba cię odprowadzić- złapał ją za łokieć i lekko pociągnął w kierunku otwartego okna
-Czekaj ja muszę...
-Ej bez przesady kocham cię ale nie będę działać na niekorzyść mojej nacji poza tym tego czego pewnie szukasz i tak nie ma w tym pokoju- dalej ciągnął ją do wyjścia
-Cz cz czekaj jak to tu tego nie ma?O matko czemu muszę pracować dla idiotów.ZARAZ!Co ty mnie?-zanim zauważyła że są już na zewnątrz chłopak przyciągnął ją do długiego lecz płytkiego pocałunku.  To było tak cudowne uczucie że zarzuciła mu ręce na szyje i z pasją oddała pocałunek, który za chwilę został pogłębiony. Ich języki leniwie ocierały się o siebie delektując się tą chwilą. Tak jak niektórzy czują motylki w brzuchu tak Lux czuła jakby ktoś jej młotem pneumatycznym bełtał wątrobę. W końcu przerwali aby uspokoić przyspieszone oddechy.
-Idziemy-szarpnął ją delikatnie Talon
-Sama trafię- udała dziecko któremu ktoś zabrał cukierka
-Ale jesteśmy w Noxus i jest dość późno nie puszczę cię teraz nigdzie samej- dziewczyna poczuła jak przez te słowa na jej policzki wkrada się gorąc. On się o nią martwił? Talon?
Cała druga minęła im w ciszy.Pierwszy raz Lux szła uliczkami Noxus bez skradania się i strachu o własne życie, wiedziała że z nim nic złego jej się nie stanie .Gdy dotarli do drzwi domu Crownagardów Talon złapał ją delikatnie, niczym piórko, za podbródek i znów pocałował. Kiedy ich wargi się rozłączyły dziewczyna wtuliła się w jego tors i jeszcze raz cmoknęła na pożegnanie
-Dzięki- posłała mu śliczny uśmiech, nie taki pustacki jak zawsze wszystkim, prawdziwy,  śliczny, delikatny uśmiech.Chłopak dał jej całusa w czubek głowy wciskając plany których inflitratorka szukała.
-Następnym razem uważaj bo gdyby zamiast mnie to była na przykład Kata to by się tak miło nie skończyło -szepnął tuląc ją cały czas do siebie a jego głos przesiąkała troska
-dobrze ... -odparła jeszcze bardziej wtulając się w jego ciało aby po chwili się odsunąć i wejść do domu. Kiedy po przywitaniu się ze wszystkimi domownikami, oddaniu Garenowi planów i zebraniu gratulacji za wykonanie zadania weszła do swojego pokoju (który już jutro nie będzie jej pokojem) zobaczyła na szybie okna napis T+L w serduszku.,,musiał strasznie długo dmuchać w tę szybę'' pomyślała kładąc się spać z uśmiechem na ustach.

Brak komentarzy: