sobota, 2 maja 2015

Rozdział 5 Nie dotykaj mnie

-  A ale ja nie mogę.Ja mam chłopaka - Powiedziała jednak na pociesznie gładząc go po udzie
- Dobrze, rozumiem. Ale powiedz mi czy ja jestem gorszy? - Znowu zaniósł się dzikim szlochem
- N n no dobra - Było go jej tak szkoda, a pomyślała że jeden pocałunek i tak pewnie nic nie znaczy. Przysunęła twarz bliżej jego i połknęła głośno ślinę. Ich wargi delikatnie się muskały, aby po chwili zacząć się o siebie ocierać. To było tak niewyobrażalnie przyjemne że Talon wręcz się rozpływał, w przeciwieństwie do dziewczyny która po pierwsze czuła się jak pocieszenie i to na własne życzenie a po drugie gdzieś tam w jej główce tkwiła myśl że to jednak nie w porządku w stosunku do explorera, w końcu go kocha, bardzo. Nie powinna tak całować się, tylko dlatego że ktoś jest smutny. Ale to nie jest byle ktoś, to jest Talon a jak Talon płacze to wiedz że coś się dzieje. Poczuła jego dłoń delikatnie posuwającą się od jej kolana do góry i przeszedł ją delikatny dreszcz podniecenia. Ich śliny powoli się mieszały. Chłopak przesunął się z jej ust do szyi i zaczął ją delikatnie muskać, aby przejść do leniwego lizania i podgryzania, co spowodowało ciche westchnienie. Poczuła dłonie sunące już teraz pod jej koszulką. Powoli i dokładnie badał jej ciało. To nie to samo co z Ezem. On znał doskonale jej słabe punkty, wiedział gdzie dotknąć, gdzie polizać i gdzie ugryźć żeby wiła się pod nim z rozkoszy. Na myśl o blondynie zaczęło ją ogarniać lekkie podniecenie. Zamknęła oczy i wyobrażała ich sobie teraz, zarumieniła się i cicho jęknęła na te myśli. Jednak jej towarzysz wykorzystał ten dźwięk jako zachętę i zdjął te irytującą koszulkę, i nie chodzi tu o napis. Zaczął składać czułe pocałunki na jej piersiach, cały czas masując dół jej pleców. Dziewczyna też powoli zaczynała się podniecać i myślenie o konsekwencjach wyparła na drugi plan. Teraz myślała tylko o tej niewyobrażalnej przyjemności spowodowanej tymi niewinnymi pieszczotami. Podciągnęła jego koszulkę, a on wyplątał się z niepotrzebnego teraz materiału. I znowu zaczęli się namiętnie całować. Po chwili wylądowali na sobie  już całkiem nadzy. Jedna ręka Noxianina zawędrowała na wewnętrzną stronę jej ud, kiedy drugą podpierał się żeby nie przygniatać tego rozpalonego ciała. Luxnanna lekko rozchyliła nogi żeby dać mu do zrozumienia fakt że pragnie już tylko jednego. Chłopak zrozumiał aluzję i wszedł w nią delikatnie swoją męskością. Nie bolało aż tak bardzo kiedy robił to blondyn, ale widziała że też nie będzie później równie przyjemnie jak z jej chłopakiem.  ''No cóż Ezreal ma większego a Talon ....'' DZIEWCZYNO SKUP SIĘ NIE PIEPRZYSZ SIĘ Z EZEM TERAZ!  Po chwili ból ustąpił a na jego miejsce przyszła niewyobrażalna przyjemność. Kiedy doszli niemal w tym samym czasie Lux miała zamiar udać się na drugi koniec pokoju do swojego łóżka, ale była tak wyczerpana że padła.

~Rano~


- Ezreal idź ich obudź! - Krzyknął Darius bo jako pierwszy miał dzisiaj prowadzić zajęcia, a nie miał zamiaru tego przeciągać, wolał gapić się na tyłek ćwiczącej fechtunek Fiory zamiast grania w jakieś głupie gry integracyjne.
- Czemu ja mam iść? - Blondyn najwyraźniej niezadowony z tego że musi obudzić tego śpiocha. Nigdy nie mógł jej dobudzić, zawsze skutkowało dopiero wiadro zimnej wody, ale biorąc pod uwagę że spała u niego tylko po seksie i była wtedy zmęczona to teraz powinno pójść łatwiej.W środku jego rozmyślań został przywrócony do rzeczywistości
- Bo tylko ciebie nie jebnie tęczą - Powiedziała Cait chcąca jak najszybciej zacząć, bo potem mieli iść nad jakieś jezioro z Jarvanem, a nic tak nie uspokaja szeryfa jak pływanie. Na ten argument odkrywca poszedł w stronę domku swojej dziewczyny. Otworzył drzwi i to co zobaczył wstrząsnęło jego psychiką. Spali sobie jak gdyby nigdy nic w jednym łóżku! Nadzy! Z jednej strony miał ochotę przerobić tego debila na pewnie obrzydliwy dżem,a z drugiej chciał wrócić do Piltover i w spokoju pić aż do nieprzytomności. Postanowił że nie będzie robił awantury i wróci do miasta, a ryj przerobi Talonowi potem. No tak tylko jest mały kłopot jechali cztery godziny, ciekawe ile zejdzie mu z buta. Z szokiem pokrywającym się z załamaniem na twarzy wyszedł i poszedł powiedzieć że ktoś inny ma ich obudzić a on idzie do siebie bo źle się czuje. Darius uznał że ma to w dupie i mają sobie robić co chcą. Xin od razu skierował swoje kroki do swojego domku, martwiąc się o stan zdrowia swojego ukochanego. Kiedy wszedł coś zakuło go w środku. Ezreal siedział dokładnie tak jak on wczoraj zapłakany. Z jedną różnicą, on miał teraz pół pustą butelkę czystej wódki. ,,Co musiało się stać że wypił połowę tego co miało posłużyć w zawodach na picie, bo przecież nikt normalny by tego gorzkiego gówna nie pił dla przyjemności'' Podszedł do niego podniósł go, cały czas łkającego, i położył na łóżku.
- Ej co się stało - Wyszeptał smutno, patrząc jak śliczne trójkąty na jego policzkach rozmazują się pod wpływem słonych łez
- Zostaw mnie - Usłyszał i zobaczył jak jego kolega bierze kolejny, pożądny łyk alkoholu i krzywi się z gorzkiego smaku.
- Oddaj mi to - Powiedział zabierając mu butelkę z rąk, i odkładając na stolik obok łóżka. Blondyn rzucił się na niego, zawiesił mu ręce na szyję, wtulił twarz w jego obojczyk i wybuchł dzikim płaczem. Ten widok tak zszokował Xina że mógł tylko wtulić go do siebie mocniej inhalując się truskawkowym zapachem z jego włosów.
- Powiesz mi co się stało?- Jeszcze raz spytał, kiedy przez okno zobaczył że w domku obok siostra jego przyjaciela  z Talonem wstają z jednego łóżka,drugie wyraźnie nie było nawet jeszcze używane. Nie zadawał więcej pytań tylko wtulił go do siebie i poczekał aż blondyn zaśnie. Wtedy udał się do osoby którą znowu widział przez okno. Stał sobie teraz pod ich domkiem i ostrzył sztylety. Bez żadnego przywitania chwycił go za szmaty i podniósł tak że teraz Talon patrzył na niego z góry.
- Ezreal przez ciebie płakał. Normalnie tak bym ci teraz skopał za to dupę że byś nie wstał, ale wolę poczekać na to co on z tobą zrobi - Wysyczał mu przez zaciśnięte zęby i rzucił nim o ziemię.
- Uwaga bo się go przestraszę. Jestem drugim najlepszym zawodowym zabójcą na świecie. -po wczorajszym smutku nie było ani śladu, znowu był ten sam bezuczuciowy stary dobry Talon
- A on jest teraz zdradzonym chłopakiem. Wydaję mi się że ma przewagę - Dodał i dla uspokojenia poszedł zobaczyć co robi reszta.

Kiedy blondyn się obudził, czuł się pełen energii. WTF? Wychlał pół litra wódy! I co? Ma ochotę kogoś zajebać.Nie nie zabić. On go zajebie. Jego zielono-niebieskie tęczówki zaświeciły teraz na złoto. Zobaczył jak wszyscy siedzą przy ognisku. Nawet nie zauważył że jest ono zgaszone i ogólnie siedzieli tam bez sensu. Postanowił jednak nie zniżać się do poziomu typowego samca alfa i pomyślał.
-Talon możesz mi pomóc?-Na pytający wzrok chłopaka dodał- znalazłem ostatnio jakąś broń, przypomina kastet ale to nie jest kastet, miałem się ciebie wcześniej spytać ale mi wyleciało z głowy- uśmiechał się tak jak zawsze dla niepoznaki. Talon rozbawiony tym że nie dość że przespał się z jego dziewczyną to jeszcze go ośmieszy. ,,Do prawdy zabawne zleję go na i to jeszcze w samoobronie'' pomyślał uśmiechając się w ten wredny jak zawsze sposób i podążał za blondynem. Kiedy weszli do środka domku dzielonego przez Eza i Xina od razu oberwał po tym wrednym ryju. Uśmiechnął się znowu i wytarł krew z wargi.
- Serio myślisz że coś mi zrobisz? Może pogadamy? - Drugi cios. Oczy blondyna błyszczały tak bardzo że światło z nich wręcz wypływało. Talon był w szoku. Był w stanie zabić większą część najgroźniejszej mafii w Noxus ,a teraz nie mógł nawet wyjąć broni. Upadł na kolana po tylko kilku minutach z całą twarzą we krwi. Widząc go w tym stanie Ezreal uspokoił się, ale i tak miał ochotę jeszcze raz mu najebać. Ten irytujący prawy kącik ust zawodowego zabójcy znowu uniósł się ku górze.
- I co? Nie dobijesz mnie? Jak ja wam współczuję sumienia - Był w stanie wstać i usiąść na łóżku. -  Możesz mnie teraz posłuchać?-blondyn ogarnął energię kumulującą się w jego ciele i usiadł koło niego, nadal patrząc z nienawiścią. Po obgadaniu sytuacji i wyjaśnieniu wszystkiego expolorer opatrzył mu ...chyba miał wszędzie na ciele jakieś rany i siniaki.
- A wiesz co? - Spytał Talon teraz uśmiechając się tak jakby szczerze? Odkrywca odwrócił głowę w jego stronę i usłyszał - Myślała że tego nie usłyszę ale jak dochodziła jęknęła twoje imię - Wyszeptał zawodowy zabójca i wyszedł. Teraz Ezreal wiedział że ma najcudowniejszą dziewczynę na świecie. Położył się z powrotem spać, kiedy jego energia spowodowana wściekłością się ulotniła dotarło do niego że kac morderca nie ma serca.Trudno dzisiaj muszą się bawić w idiotów bez niego.-Talon co ci się stało?! - Krzyknęła Fiora widząc chłopaka owiniętego, i tak już przekrwawionymi bandażami.
- Nieważne, tylko pamiętajcie - Zwrócił się do reszty dalej siedzącej w tym samym miejscu. -Eza można wyzywać od pedałów, bić , popychać, molestować, ale pod żadnym pozorem nie dotykajcie tej tu -wskazał palcem wskazującym [ moja umiejętność pisania- wskazał wskazującym -_-] na Lux siedzącą teraz obok Katariny. Od jakiegoś czasu znalazły wspólny język i zaczynały się zaprzyjaźniać. Noxianka chyba ma jakąś słabość do Crowngardów bo one w ogóle nie powinny ze sobą wytrzymywać ze względu na ich całkowicie odmienne charaktery.
- No weź mi nie mów że Ezreal tak cie zlał - Z niedowierzaniem w głosie powiedziała Quinn
- Nie pytajcie, ja idę na spacer nie wiem kiedy wrócę - Nie miał zamiaru patrzeć na demaciańskiego dowódcę. Mimo tego że nawet nie siedział blisko jego przyjaciółki i tak czuł ból kiedy go widział.
- My się chyba integrować mieliśmy - Powiedziała starsza kobieta
- Jeszcze wszyscy żyją, nie marudź - Katarina cały czas przy wszystkich trzymała swój wypruty z uczuć ton. Bawili się w jakieś głupie gry typu skojarzenia aż do wieczora. Blondyn cały czas spał nie mogąc znieść tego potwornego bólu głowy. O dziwo mimo alkoholu wszystko doskonale pamiętał. Obudził się jakąś godzinę temu, ale cały czas tkwił w łóżku, w samych bokserkach i koszulce do bicia żony sięgającej mu do połowy uda. Zdecydowanie była za duża ale wyglądał tak ubrany, niesamowicie uroczo. Leżał tak właściwie nie myśląc o niczym,gdy do domku wszedł jego współlokator z pudełkiem tabletek. Od razu rzucił je w stronę mniejszego kolegi razem z wodą.
- Skąd ty to wziąłeś? - powiedział cały czas obolały blondyn
- Jesteśmy tutaj z laskami, one zawsze mają przy sobie tabletki - Wzruszył ramionami i usiadł obok niego na łóżku. Ezreal napił się wody i do pełnej buzi wepchnął sobie dwie tabletki. Na pytający wzrok skośnookiego odpowiedział
- Tak wiem biorę tabletki jak walnięty wszyscy mi to mówią
- Co masz zamiar teraz zrobić? W sensie że z Lux- w jego umyśle kotłowała się teraz nadzieja że może w końcu uda mu się zdobyć serce odkrywcy
- Kocham ją , a ona kocha mnie. Tylko jest tępa i za łatwo ulega ludziom. Ale wydaję mi się że to był jednorazowy wypadek.
- Oj uwierz że Talon tak wszystkich nastraszył że nikt do niej nie podejdzie nawet na metr- obaj się zaśmiali.
- Dobra ja jestem zmęczony idę spać- zakomunikował wiążąc swoje włosy w wysoką kitkę, tak jak miał zwyczaj to robić praktycznie przez całe życie. Różnica była taka że teraz krótsze kosmyki nie chciały trzymać się reszty i opadały mu na czoło w dość gęstą grzywkę. Poszedł do łazienki przygotować się do snu. Kiedy wrócił zobaczył że blondyn spał. ''Serio spałeś cały dzień i jeszcze jesteś zmęczony?'' pomyślał z rozbawieniem, ale kiedy zobaczył w jakim stanie jest blondyn od razu spoważniał. Kręcił się i jęczał przez sen. Ale to nie były jęki rozkoszy, to były jęki bólu. Trząsł się na całej powierzchni ciała. Xin podszedł do łóżka, usiadł na nim i spróbował delikatnie go obudzić. Explorer zerwał się do pionu z krzykiem na ustach. Siedział teraz z przerażeniem w oczach i przyspieszonym oddechem. Kiedy starszy chciał go uspokoić kładąc mu rękę na głowie od razu po niej oberwał. Ale to uderzenie było jakieś takie słabe? Nie mógł uwierzyć jak ktoś z taką siłą, której teraz praktycznie nie ma, mógł zrobić z drugiego najlepszego zabójcy taką miazgę. A może to było spowodowane drganiem jego mięśni? Trzymając teraz ręce przy sobie przysunął się do niego bliżej. Znowu ten delikatny dotyk, który miał go odepchnąć. Osoba z budową ciała Xina raczej nie posunęła by się po czymś takim nawet o milimetr ale on odsunął się całkiem sporo.
- N n nie dotykaj mnie! - Wydyszał blondyn trzymając teraz głowę w kolanach, rękami obejmując swoje nogi.
- Co ci się śniło? - Zapytał z troską na twarzy i w głosie
- N n nic idź spać, tylko mnie nie dotykaj - Cały czas trzymał się w tej pozycji
- Ale wczoraj było wszystko dobrze. Pamiętasz? Kocham cię, nie zrobię ci nic złego - Powoli znowu przysunął się do przerażonego chłopaka
- O o on też tak mówił - Ezreal złapał się na tym że za dużo powiedział i od razu zamknął tą jadaczkę
- Kto? - po chwili namysłu od razu doszedł do tego kto budzi w jego kochanym największą odrazę i nienawiść - CZY TEN JEBANY LUBOWDUP CI COŚ ZROBIŁ?! - Krzyknął trochę za głośno ponieważ mniejszy aż się wzdrygnął
- N nie, idź spać - Próbował się położyć ale silne ramiona teraz trzymały go tak że nie był w stanie się ruszyć, co powodowało jego jeszcze większe przerażenie
- Gadaj! - lekko nim potrząsnął. Blondyn był teraz niczym lalka.
- Nic mi nie zrobił a a ale - Jego oczy zaszły łzami- P próbował ale uciekłem - Patrzył wilgotnymi oczkami gdzieś w bok. Xin od razu najostrożniej jak potrafił przyciągnął go do swojego torsu i wtulił.
- Zabiję.- Powiedział większy, z mordem w oczach, jednak przypominając sobie o stanie młodszego, dla uspokojenia głaskał go bo włosach które aż przelewały się pomiędzy jego palcami. Poczuł te słabe teraz paluszki wczepiające się w jego koszulkę.
- Skąd wziąłeś tyle siły żeby zlać Talona? Przecież nie wyglądał jakby oberwał światłem
- To skomplikowane. W moim ciele jest energia którą kontroluję i dzięki temu mogę używać czarów ale nie ma wpływu na moją siłę fizyczną. Ale jest jej więcej i na tę większą część nie mam wpływu. Ona jakby sama się uruchamia kiedy jestem wściekły i przechodzi przez wszystkie moje komórki, co powoduje nagły wzrost siły.
- Dobra... ale czemu w takim razie Taric cały czas za tobą łazi, jakbym ja oberwał tak jak ,,pan zabójca'' dzisiaj, to bym się do ciebie nie zbliżał
- Bo ja po prostu przeniosłem się za ścianę budynku do którego mnie przypierał. Nie byłem aż tak zły żeby go zlać - Xin patrzył na niego jak na idiotę. Młodszy cicho się zaśmiał- wychodzi na to że bardziej przejmuję się Lux niż własnym życiem
- Idiota - powiedział Xin całując go delikatnie w czubek głowy - Ale ja ci nic nie zrobię śpij sobie - położyli się w łóżku, a starszy przykrył ich obu kołdrą przytulając się do pleców Ezreala wtulając nos w jego włosy
-Xin...odsuń się ode mnie- usłyszał cichy, prawie niesłyszalny szept, i od razu wykonał jego polecenie. Obaj w miarę szybko zasnęli.


Fiora właśnie chciała zaprosić wszystkich na, według niej bardzo integrujące opowieści o duchach, ale Katarina powiedziała że nie, bo wszystkich wystraszy, a Garen powiedział że jak ona nie idzie to on też bo w końcu sama francuska chciała żeby spędzali ze sobą czas. Xina i Ezreala widziała śpiących przez okno więc nawet nie pukała, Quinn i Cassio były chętne ale uznały że jak i tak połowy nie będzie to nie idą, została ostatnia nadzieja.
- Vi!Cait idziemy!- krzyknęła pukając w drzwi. Vi zajęta teraz ściąganiem swojej szefowej majtek zębami nie miała za bardzo jak się odezwać, a szeryfka była tak podniecona że nie mogła poprawnie artykułować słów. Różowowłosa dojechała materiałem do kolan i wypuściła z ust, czarne majtki w misie. Taka duża a bieliznę ma jak dziecko...
- Głowa mnie boli a Cait pisze raport! - Krzyknęła kontynuując rozbieranie koleżanki. Dyrektorka się poddała i poszła spać. Sama z trzema facetami. W jednym domku. Dobrze że zajęła jedno z jednoosobowych łóżek. Drugie zajął Ryze, bo jak stwierdziła,, Jarvan i Daruś muszą razem spać bo bo ? Bo tak.).
Jutro już wyjeżdżają a nie zrealizowała swojego planu zajęć nawet w połowie. Kiedy szła do siebie minęła się z Talonem który wrócił po dobrych siedmiu godzinach nieobecności. Nawet nie zastanawiała się co on niby mógł robić w lesie tyle czasu. A on po prostu zrobił sobie mały trening...przez siedem godzin...

Brak komentarzy: