środa, 15 lipca 2015

Special na 10.000 wejść! Super hiper mega scenariusz! cz.1 +18

Kochani! Dobiliście 10.000 wejść!

 ☆*:.。. o(≧▽≦)o .。.:*

Z tej okazji mam dla was coś zupełnie innego! Przygotowałam one-shoty, dla każdej osoby jest osobny scenariusz dla dziewczyn jak i chłopców oraz nie zaponiałam oczywiście o obu orientacjach seksualnych, więc każdy znajdzie coś dla siebie, ale zanim zaczniesz czytać mała instrucja:

Na znak .......... wstawiasz sobie swoje imię. Twoja wyobraźnia niech tak pięknie działa żebyś był/była w wieku odpowiednim do pokazanych wydarzeń ( ja obstawiam 17/18 lat) i będą 2 części jedna dla homosiów i jedna dla heteruchów. Heteruszki mają pierwszeństwo za sprawą przewagi liczebnej, więc homosie muszą poczekać może na hmmm 20.000 wejść?

JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKI ZA TO ŻE JESTEŚCIE!!!

   I do moich kochanych żebraków : NIE NIE WIEM KIEDY ROZDZIAŁ XDDD
będzie nieługo obiecuję 





Dla dziewczyn 



Grałaś sobie spokojnie w swoją ukochaną grę. Miły damski głos ogłosił pierwszą krew. Westchnęłaś zrezygnowana patrząc jak twoi sojusznicy są kompletnym debilami. Po skończonym meczu, oczywiście przegranym, spojrzałaś na zegarek. Od dwóch godzin powinnaś być w szkole. Zerwałaś się do wyjścia po drodze zgarniając torbę z książkami. Wbiegłaś zmęczona do sali.
- Dzieńdobry! Przepraszam za spóźnienie! - Krzyknęłaś zdyszana. Skierowałaś się do swojego miejsca, ale jednak ku twojemu zdziwieniu ławka, zawsze pusta, teraz zajęta była przez jakąś dziewczynę. Usiadłaś obok niej, w drodze podziwiając jej piękne włosy. Wręcz czekoladowy odcień, długie, gęste, grube, połyskujące. Zazdrościłaś jej. Nawet mimo tak niechlujnej fryzury jej włosy były idealne. Krótsze kosmyki układały się w grzywkę sczesaną na bok, zaś mniej więcej 1/5 związana była gumką z tyłu. Mimo tego pozostałych włosów było więcej niż większość twojej klasy ma w całości. Usiadłaś obok, rozpakowywując książki i piórnik. Spojrzałaś na nią z zazdrością. Dopiero teraz zauważyłaś że osoba obok ciebie to niewątpliwie chłopak. Zerknął na ciebie po czym skrzyżował ramiona i spojrzał na nauczycielkę. Wyraźnie nie był zadowolony ze swojej obecności tutaj. Lekcje przetrwaliście w ciszy. Dopiero po dzwonku postanowiłaś coś powiedzieć.
- Hej...jestem ..........   ,wiesz co? Kogoś mi bardzo przypominasz ale nie mam pojęcia kogo. - Zmierzył cię zimnym wzorkiem. Dopiero teraz ujrzałaś jego idealną twarz. Kiedy wstał dotarło do ciebie że ogólnie cały jest idealny. Wysoki, umięśniony ale szczupły. Ubrany był we fioletową bluzkę bez rękawów, natomiast miała ona kaptur. Obcisłe spodnie ujawniały jego widoczne mięśnie pod czarnym materiałem. Patrzałaś na niego jak zaczarowana.
- Fajnie. - odpowiedział. Po chwili jednak, gdy zobaczył smutek na twojej twarzy poprawił swoją odpowiedź. - Przepraszam, mam lekkie problemy z rozmowami, mogłabyś mnie oprowadzić ?
- Spóźniłam się dwie godziny. Jeszcze nikt tego nie zrobił?
- Jakoś nie.
- Dobra. Ale pod warunkiem że przyjdziesz do mnie po lekcjach. - Uśmiechnęłaś się ciepło, chłopak jedynie lekko uniósł prawy kącik ust do góry.
- Stoi.
Resztę dnia w szkole spędziłaś cały czas z nim. Dzień minął niezwykle szybko. Szliście teraz, w kierunku twojego domu zajadając się wcześniej kupionymi lodami. Weszliście do domu, od razu skierowałaś się do swojego pokoju, i komputera. Twój towarzysz przesunął sobie krzesło i również patrzył w urządzenie. Jego wzrok był jakby zszokowany.
- Co? Nigdy komputera nie widziałeś?
- Można tak powiedzieć. - Zaśmiał się.
- O matko! Ja cie strasznie przepraszam! Zapomniałam! Umówiłam się z koleżanką na granie!
- Jeśli ci to nie przeszkadza to mogę sobie popatrzeć? - Zgodziłaś się, oczarowana jego urodą. Oparł się twarzą o dłoń. Włączyłaś LoLa. Koleżanka już na ciebie czekała. Włączyłyście grę. Wybrałaś postać. Oczywiście twojego kochanego maina -Katarinę. Chłopak spojrzał na obrazek z przerażeniem.
- Stało się coś?
- J j ja ją znam.
- Nie wygłupiaj się to jest postać z gry. Ona nie istnieje.
- Teraz pamiętam!
- Ale co? - Spojrzałaś na niego jak na szaleńca.
- Przebłyski. Uciekałem. Koleś w płaszczu i kapturze. Otworzył portal, i znalazłem się tutaj.
- Ty się dobrze czujesz? Ćpałeś coś?
- Ja mówię poważnie! To jest moja przybrana siostra.
- Teraz już wiem do kogo jesteś podobny! Wyglądasz kompletnie jak Talon!
- Dobra a mnie skąd znasz? - Rozmowa tak cię wciągnęła że nawet nie zauważyłaś kiedy automat wywalił cię z meczu. Teraz do ciebie dotarło że chłopak się dzisiaj nie przedstawiał.
- Ty jesteś na coś chory? Psychicznie?
- Nie! Tłumaczę ci że jestem...
- Znam twoją historię. Jesteś najlepszym zawodowym zabójcą na świecie. - Pomyślałaś że on jest za przystojny na chorego psychicznie, więc uznałaś że teoretycznie może mówić prawdę.
- Skąd wiesz? - Zmarszczył brwi. Westchnęłaś i wyłączyłaś okno gry, i tak pewnie już masz bana więc co za różnica. Weszłaś na stronę League of Legends i pokazałaś mu... tak jakby jego. Przejrzał szybko tekst i spojrzał na ciebie pusto.
- Wytłumacz mi co to jest.
- Jesteś postacią z gry. Popatrz. - Teraz wpisałaś jego imię w Google. Przez chwilę przeglądał zdjęcia a ty podziwiałaś jego urodę. Do czasu...
- Co za jebany gej narysował mnie całującego się z Yasuo?!  - Krzyknął.
- Muszę cię zmartwić bo to pewnie była dziewczyna. Ciesz się że z Garenem jeszcze nie znalazłeś. Malzahara też jest sporo.
- Co kurwa?! Czemu?!
- Mnie nie pytaj ja je tylko oglądam. - Uniosłaś ręce w geście poddania.
- Czemu? - Zapytał a jego zszokowany wzrok teraz stał się zaciekawiony.
- Nie wiem... Po prostu to urocze...
- Jestem według ciebie uroczy? - Zapytał z rozbawieniem.
- No nie... Ty obok czegoś uroczego nawet nie stałeś.... Ty jesteś.... Zmysłowy... Groźny.... Seksowny.... Ughh Po co ja ci to mówię?! - Dotarło do ciebie że kiedy patrzyłaś w jego oczy mówiłaś co myślałaś nie kontrolując tego. Byłaś pewna że zaraz cie wyśmieje, a on uśmiechał się na ten swój wredny sposób. Twoje policzki przypominały teraz dwa pomidory. On tylko cicho się zaśmiał i przesunął bliżej. Nawet nie zauważyłaś kiedy złączył wasze usta. Na początku nie wiedziałaś co robić jednak po chwili złapałaś go za końcówki tych cholernych kłaków i odpowiedziałaś na pocałunek.  Sama nie wiedziałaś co robisz, a robiłaś dużo. Twoje ręce gładziły teraz jego napiętą klatkę piersiową. Poczułaś na swojej wardze krótki dotyk języka, przez co w twoich ust wydobył się cichy jęk. Mocniej zacisnęłaś dłonie na jego bluzce, wpuszczając mięsień do środka swojej jamy ustnej. Czułaś jak wasze śliny się ze sobą mieszają, pierwszy raz czułaś się tak bosko. Powoli wsunął dłonie pod materiał twojej koszulki, wzdrygnęłaś się przez jego zimne palce. Po raz kolejny przeszedł cię dreszcz, kiedy ręce Talona przeszły na przód twojego ciała, teraz pieściły twoje piersi, co zaowocowało twoim jękiem, kolejnym. Odsunęłaś jego ręce gwałtownie, tylko po to aby zaraz usiąść na nim okrakiem. Poczułaś jak w trakcie kolejnego pocałunku się uśmiecha. Złapał cię za pośladki, unosząc do góry, i zaniósł do łóżka. Zanim jednak rzucił cię na nie, rozłączył wasze usta i wplótł palce w twoje włosy robiąc ci na szyi krwistą malinkę. Lażałaś teraz na miękkim materacu, przyjmując boskie pieszczoty. Po chwili twoja bluzka wylądowała na drugim końcu pokoju. Wiedziałaś, że nie powinnaś mu na to pozwalać, ale jednocześnie chciałaś tylko tego, żeby zajął się tobą bardziej. Pomyślałaś, że w sumie nie ma nic do stracenia, a drugiego takiego boskiego ciała jak ma Talon na pewno nie będziesz mogła tak dotykać, więc poddałaś się przyjemności. Jego usta teraz leniwie schodziły w dół, wzdłuż twojej szyi, przez obojczyki, do piersi. Czułaś jeszcze jego ślinę na skórze, co dodatkowo cię podniecało. Wsunął język pod miseczkę twojego stanika, a ty cicho krzyknęłaś, łapiąc się kurczowo jego ramion. Poczułaś jak chłodne palce, muskają twoje plecy, raz po raz zachaczając zapięcia od biustonosza. Podniósł swoją twarz i spojrzał ci w oczy. Wyglądał bosko, taki zarumieniony. Dotarło do ciebie że skoro on jest lekko różowy, to ty musisz być cała wręcz czerwona.
- Mogę? - Zapytał zachrypniętym głosem, trzymając materiał. Lekko skinęłaś głową, na pozwolenie i od razu twoje piersi opanowała nagość. Odrzuciłaś głowę do tyłu, po wpływem niesamowitej przyjemności. Talon delikatnie szczypał palcami twój jeden sutek, drugi leniwie otaczając językiem. Przestał po chwili, na co mruknęłaś niezadowolona, ale po chwili twoim oczom ukazał się tak boski widok że twoje majtki, zrobiły się jeszcze bardziej wilgotne. Chłopak rzucił swoją bluzą w nieznanym kierunku, ukazując ci swój idealny tors. To niesamowite że on, z tyloma bliznami wyglądał i tak o niebo lepiej niż twoi koledzy z klasy. Westchnęłaś badając otwartą dłonią kontury jego mięśni. Poczułaś, w ciele dziką rządzę, która krzyczała że ten facet ma w tej chwili się do ciebie jeszcze bardziej zbliżyć, i to w trybie natychmiastowym. Pociągnęłaś go agresywnie za ramię, tak że wylądował plecami na materacu. Usiadłaś mu na podbrzuszu, wyraźnie czując jego twardą męskość. Pochyliłaś się do jego ust, aby znów poczuć ich cudowny smak, jednocześnie ocierając się o niego. Pierwszy raz wtedy usłyszałaś jego cudowny jęk. Ten dźwięk był niesamowity, tak bardzo że chciałaś go usłyszeć jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze. Zsunęłaś się, znów ocierając o to magiczne miejsce, tym razem jednak tylko cicho westchnął. Rozpięłaś mu spodnie i zsunęłaś z jego pośladków, odrzucając je gdzieś na bok. Z  jego czarnych bokserek układał się całkiem spory namiocik. Uśmiechnęłaś się lekko, i chwyciłaś go w dłoń. Znów do twoich uszu dobiegł ten cudowny głosik. Bałaś się, bo nigdy tego nie robiłaś, ale twoje ciało tak bardzo chciało się zbliżyć do jego penisa, że nie kontrolowałaś go, tylko działałaś pod wpływem impulsu i odczuwałaś tylko przyjemność, tylko to było teraz ważne w tym momencie. Wzięłaś głęboki oddech i zaczęłaś ściągać zbędny materiał. Pochyliłaś się owiewając jego męskość swoim nierównym oddechem. Polizałaś go lekko po całej długości, i znów jęknął. Lizałaś go tak dłuższą chwilę, raz po raz wsłuchując się w westchnienia i jęki. W końcu lekko się zassałaś na samym czubku, co wywołało gardłowy krzyk Talona. Uśmiechnęłaś się w duchu kontynuując rytmiczne ssanie.
......... ... ja ... zaraz...przestań.... - Chłopak był tak podniecony że nie mógł tworzyć spójnych zdań. Posłuchałaś go, nie chcą mieć w ustach jego nasienia i wróciłaś ustami do jego warg. Całowaliście się namiętnie, aż w końcu zostałaś przygwożdżona z powrotem do materaca. Nawet nie zauważyłaś kiedy Talon agresywnie zdarł z ciebie spodnie razem z bielizną i wpił ustami w twoje najczulsze miejsce. Krzyknęłaś wplatając palce w jego włosy, nigdy w życiu nie było ci tak dobrze. Czułaś jego język, wewnątrz siebie, co doprowadzało cię do szaleństwa.
- T T Talon....j j już - Wyjęczałaś, kiedy nie mogłaś już wytrzymać. Chciałaś go w sobie poczuć, całego. Chłopak od razu podniósł się do góry, po drodze jeszcze przesuwając językiem po twojej łechtaczce. Wszedł w ciebie gwałtownie, a z waszych gardeł wydostały głośne pomruki. Od razu zaczął poruszać się w zawrotnym tępie. Czułaś jak przez twoje ciało przechodzi co chwilę dreszcz przyjemności. Twoje wnętrze było teraz cudownie wypełnione. Zdzierałaś sobie gardło w ekstazie. Po kilku minutach osiągnęliście orgazm niemal w tym samym momencie. Leżałaś dysząc, a on opadł obok ciebie.
Leżeliście tak chwilę, po czym, usłyszałaś jak twoja mama wraca do domu. W pośpiechu się ubraliście, po czym jeszcze raz cię pocałował.
- Dziękuję ........., to było cudowne. - Wyszeptał.
- Było. - Zgodziłaś się, gładząc jeszcze jego umięśniony brzuch, po materiałem bluzki.
Nagle w podłodze otworzył się mały, okrągły portal. W środku widać było Noxus. Poznałaś po ciemnych kolorach, i groźnie wyglądająchych ludziach.
- Pójdziesz ze mną? - Zapytał podchodząc do przejścia.
- Nie mogę...
- Postaram się dogadać z tym czarodziejem, i jeszcze kiedyś cię odwiedzić. - Cmoknął cię na pożegnanie w czoło, i wskoczył do środka. Zanim portal się zamknął widziałaś jeszcze, jak z gracją ląduje na dachu, i biegnie w nieznanym ci kierunku.





Dla chłopców




Ciepły wiatr owiewał twoje ciało. Otworzyłeś leniwie powieki, a twoje oczy poraziło jasne słońce. Wstałeś powoli do siadu, z trawy na której leżałeś. Rozejrzałeś się dookoła, i zobaczyłeś że musisz być na jakimś odludziu. Nigdzie nie było widać śladu cywilizacji, no może poza chodnikiem, prowadzącym wgłąb lasu, na środku którego była polana, na której się obudziłeś. Nie miałeś pojęcia gdzie jesteś i jak się tu znalazłeś, wiedziałeś tylko że nie wiadomo jakim cudem jest ci niesamowicie przyjemnie. Chwilę się wahałeś jednak ciekawość zwyciężyła i już po minucie szedłeś kamienną ścieżką po drodze mijając widoki, które dotychczas widywałeś tylko w filmach fantazy. Wokół krzaków latały kolorowe, błyszczące różnymi kolorami wróżki. Przetarłeś oczy nie wiedząc czy czasem cię nie oszukują. Jeszcze bardziej się zdziwiłeś kiedy zobaczyłeś znane ci i grzybki z fioletowymi kropkami. Spojrzałeś jeszcze raz z bliska, aż nagle znikąd pojawił się ten mały gnojek Teemo. Był może do twojego kolana, i jeszcze słodszy niż w grze.
- Nawet nie próbuj mi go zdeptać! - Powiedział piskiliwym głosikiem łapiąc swoją dmuchawkę. Z lęku o swoje oczy szybko odskoczyłeś na bok.
- Spokojnie! Niech sobie stoi nic nie robię. - Uniosłeś ramiona w geście kapitulacji.
- Kim jesteś? Nie znam cię. - Zapytał, uroczo przekręcając główkę w bok.
- Ja jestem ...........  nie mam pojęcia skąd się tu wziąłem.
- Hmm... Chcesz dojść do miasta? -  Pomyślałeś że w mieście ktoś na pewno ci pomoże. W końcu stoi przed tobą postać z gry, to coś tu jest nie tak.
- Ja cię zaprowadzę! - Nagle na twojej szyi zawisła wesoła blondynka. Spojrzałeś w jej niebieskie tęczówki, nie miałeś pojęcia kto to. Puściła cię a ty zmierzyłeś ją wzrokiem. Ładna, nawet bardzo, zgrabna, trochę płaska ale i tak śliczna. Ubrana w białą luźną koszulkę, i czarne obcisłe spodnie.
- Ty jesteś .........  prawda? Lux. - Podała ci rękę szeroko się uśmiechając. Jak tak teraz spojrzeć to rzeczywiście była ona.
- Skąd wiesz jak mam na imię?
- Słyszałam jak mówiłeś przed chwilą. - Znów zachichotała. - To co idziesz? - Cały czas w szoku skinąłeś lekko głową i udałeś się na wesoło podskakującą dziewczyną.
- No to mów kim jesteś bo ja cię nie znam a jak ja kogoś nie znam to jest źle. - Znów się zaśmiała.
- Tylko wiesz... ja właściwie nie mam pojęcia jak się tu znalazłem...- Nerwowo podrapałeś się po głowie. Szliście powoli, a ty przez cały czas wysłuchiwałeś się historii z życia blondynki. Czyli Ezreal jednak nie jest gejem, tak jak wszyscy gracze myślą...no nieźle. Powoli las się kończył, a twoim oczom ukazała się gigantyczna brama. Weszliście i niemal od razu przy twojej szyi znalazło się ostrze. Przerażony od razu się zatrzymałeś.
- Xin! Chyba widzisz że on idzie ze mną debilu! - Dziewczyna podeszła i pacnęła w głowę wysokiego bruneta. Wyglądało to komicznie bo jest od niej ponad głowę wyższy, a wysoko upięta kitka jeszcze bardziej to podkreślała.
- A skąd mam wiedzieć czy tylko nie szedł obok żeby sprawiać takie wrażenie?
- Bo z nim rozmawiałam ułomie! Noxus jest od straszenia ludzi a nie my! I co cały czas trzymasz przy nim ten patyk! - Teraz chwyciła włócznie i bezceremonialnie wyrwała ją z rąk kolegi.
- Nie krzycz na mnie!
- Bo?
- Bo powiem Garenowi. - Słuchałeś tej kłótni nie wiedząc co robić, oni wyglądali jakby zaraz mieli się pozabijać. Po chwili Lux unieruchomiła mężczyznę w swoim Q i podeszła do ciebie.
- Przepraszam za niego, po prostu bawi się w struża bramy i tu stoi zamiast zająć się swoimi sprawami. - Z tej wściekłej przed chwilą dziewczyny znów zrobiła się pogodna i radosna Lux. - Postaram się pomóc ci ze znalezieniem noclegu. - Chwyciła cię za rękę zanim zdąrzyłeś cokolwiek powiedzieć. Pobiegliście wręcz do jakiegoś baru. Drewniane ściany, drewniane meble dużo tu drewna. Przy barze stała piękna kobieta, jej kruczo czarne włosy opadały na mleczną twarz. Spojrzała na ciebie zielonymi oczami i uśmiechnęła się szeroko. Podeszliście do niej siadając na stołkach.
- Hej kotek. - Twoja towarzyszka przywitała się z nią gorącym buziakiem, co dość dziwnie wpłynęło na twoje podbrzusze.
- Czy ty czasem nie mówiłaś całą drogę jakiego to nie masz wspaniałego CHŁOPAKA? - Zapytałeś przyglądając się ślicznej kobiecie, która właśnie usiadła na blacie baru pokazując swoje idealne nogi. Oboje zachichotali.
- Tylko wiesz. To jest Ezreal. - Wskazała palcem na dziewczynę, która właśnie poprawiała sobie włosy.
- KTO TO KURWA JEST?! - Nie wytrzymałeś tego szoku. Ta laska którą chwilę temu chciałeś przelecieć to Ez...no nie no po prostu kurwa no nie.
- Nie drzyj się tak debilu. Ja z siebie laskę robię, jak debil, żeby klientów przyciągać a ty mi ich odstraszysz! - Syknął/ęła, ehh teraz trudno to określić. - A ty powiedz swojemu bratu że jak jeszcze raz złapie mnie za tyłek to dostanie po mordzie. - Teraz zwrócił się do dziewczyny.
- A to o tobie mówił, jak mówił ,, kurde siostra ale zajebista dupa w Demacii w barze pracuje, ruchałbym jak kurwa Taric Eza'' - Zaśmiała się.
- Taric jest spoko, fajnie się nim gra. - Wtrąciłeś się do rozmowy.
- Słuchaj, ja ogarniam być jebanym supportem, ale nie być jebanym supportem, który jest supportem i chce mnie kurwa zruchać w dupę! NO NIE! - Teraz cała wasza trójka się zaśmiała.
- Dobra kochanA, my tu gadu gadu a ja sprawę mam. Otóż ten młody człowiek, .........  , potrzebuje noclegu, a twoje mieszkanko w Piltover jest całkiem przytulne nie sądzisz?
- Na jak długo? - Spojrzał ci w oczy, matko jako kobieta był śliczny, w życiu nie powiedział byś że to on, nawet kształt głowy miał inny, i kości policzkowe takie zgrabne, i śliczne zielone oczy, i piękne czarne włosy, i pełne usta, i te niesamowite piersi, idealne wręcz. Stop! Pamiętaj kolego że to nadal chłopak. Ocknąłeś się i spojrzałeś mu w oczy. - Tak wiem, jestem zajebistą dupą. Na jak długo? - Przewrócił oczami i ponowił pytanie.
- No właśnie, tylko że ja nie wiem....
- Dobra, ja mam chatę niedostępną ale Cait powinna się zgodzić.
- Zgodzi się?- Zapytałeś zdziwony jak przekonany on był.
- .........   proszę cię, ona zrobi wszystko o co ją poproszę jak zrobię słodkie oczka. - Wzruszył ramionami. - Dobra ja już chyba mogę iść do domu. - Powiedział patrząc na zegarek wiszący nad drzwiami. - Chodź ze mną na zaplecze. - Powiedział do ciebie, na pożegnanie całując swoją ukochaną, a ty podąrzałeś za nim, przyglądając się jego zgrabnym pośladkom, które opinała czarna sukienka. Weszliście do małego pomieszczenia, było tu kilka haczyków na kurtki, na jednym z nich wisiała skórzana torba z której sączyło się światło. Usiadłeś na ławce przy ścianie, i walcząc z ciekawością poniosłeś klęskę.
- Jak ty to robisz?
- Co?
- Że tak wyglądasz.
- Jestem czarodziejem nie? Spokojnie nie jestem aż tak pojebany żeby łazić w tych szpilkach dla zabawy, Lux jest bogata więc dorabiam jak mogę żeby ją zadowolić, a jako laska łatwiej przyciągnąć klientów, kiedy zniknę z pola widzenia tych napalonych facetów wrócę do mojego normalnego wyglądu.
- Przecież cię teraz nie widzą.
- Tak, weszła laska wyjdzie Ezreal, może i demacianie nie są zbyt mądrzy ale wydaję mi się że jednak zaczęli by coś podejrzewać.




Po kilku godzinach, stałeś już pod mieszkaniem szeryfa Piltover. Zapukałeś niepewnie, a drzwi po chwili się otworzyły. Stanęła w nich Caitlyn, i dotarło do ciebie że ta fioletowa sukienka wygląda o wiele lepiej na żywo. Wciągnęła cię do mieszania, od razu rzucając na łóżko.
- Co ty robisz? - Zapytałeś kiedy dziewczyna wiązała ci ręce nad głową.
- Nie denerwuj mnie, jestem napalona, nikt mnie nie chce, a nie ma nic za darmo. - Teraz przybliżyła swoją twarz do twojej i wyszeptała. - Zrób to ze mną to będziesz miał nocleg. Stoi?
- Stoi, ale nie tylko umowa. - Podobała ci się ta jej władczość. Nie wiedziałeś z jakiej racji, ale strasznie podobało ci się że ona dominuje. Uśmiechnęła się się zadziornie chwytając mocno twojego penisa przez materiał spodni. Nikt nigdy ci tak nie robił, zajęczałeś słodko z tej przyjemności. Po chwili rozdarła twoją koszulkę, a sama pozbyła się swojej sukienki. Klęczała teraz przed tobą w samej bieliźnie. Ona chyba przed chwilą mówiła coś że nikt jej nie chce? Zastanawiałeś się jakim cudem, skoro ciało ma niemal idealne. Twoje własne przechodziły dreszcze podniecenia kiedy jej zgrabne ręce pieściły twoją klatkę piersiową i drażniły sutki. Lizała leniwie twój brzuch, w czasie kiedy twój penis wbijał się boleśnie w materiał spodni. Nie mogłeś złapać oddechu, przez co twoja klatka piersiowa bezustannie unosiła się i upadała. Czułeś duchotę, było ci gorąco. Nie mogłeś wytrzymać świadomości, że tak seksowna kobieta właśnie doprowadza cię szaleństwa a ty nawet nie możesz jej dotknąć.
- Ściągnij do cholery moje spodnie! - Krzyknąłeś kiedy ból w dolnych partiach ciała był nie do zniesienia. Spojrzała na ciebie z uśmiechem na ustach i oblizała lubieżnie usta. Podniosła się wyżej, i oparła głowę na dłoniach.
- Poproś.
- Proszę.
- Ładnie.
- Ładnie proszę. - Pokręciła głową ze zrezygniem, a twój dół cały czas bolał.
- Nie starasz się.
- Zrób ze mną co chcesz kobieto ale błagam ściągnij ze mnie spodnie! - Sam nie wiesz czemu to powiedziałeś, jakoś tak miałeś ochotę się jej podporządkować. Podniecało cię to, i to bardzo. Teraz się uśmiechnęła i twoje ubranie jak i bielizna wylądowały na drugim końcu pokoju, który przez podniecenie wcale nie wydawał się istotny.
- Uwolnisz moje ręce?
- Po co? - Ona się ewidentnie z tobą bawi! I czemu zboku ci się to podoba!?
- Bo chce cię dotknąć.
- Nie ma macania. - Zaśmiała się cicho i po chwili pozbyła się swoich majtek. Opuściła się na twojego stojącego na baczność penisa. Poczułeś wokół niego przyjemne ciepło i wilgoć. To nijak umywało się do masturbacji, teraz aż drżałeś z przyjemności, ale to i tak było nic w porównaniu do uczucia jakie zawładnęło twoim umysłem kiedy zaczęła się poruszać. Do twoich uszu dobiegły jej seksowne jęki. W pewnym momencie położyła się na tobie, łącząc wasze usta w gorącym pocałunku. Całowała cię tak namiętnie że przez pozycję po twojej brodzie spłynęła wasza złączona ślina. Już odpięła twoje ręce, i od razu poderwałeś się do siadu, poruszając się w tym samym tępie. Objąłeś ją a ona zarzuciła ci ręce na szyję.



- Stary kurwa wstawaj i idź sobie konia zwal bo patrzeć na to nie mogę. - Usłyszałeś głos swojego przyjaciela i ot
worzyłeś oczy.
- Nawet nie wiesz jaki chory miałem sen.
- Nie wiem i mnie to nie interesuje, idź do łazienki. - Spojrzałeś na swoje bokserki, widząc wyraźne wybrzuszenie twoja twarz przybrała odcień dojrzałego pomidora, i wybiegłeś do toalety. Jeśli takie rzeczy będą śnić ci się częściej, to zapraszanie kolegów na noc może nie być dobrym pomysłem.













Brak komentarzy: