poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozdział 1 - Początek zmian

Noxus i Demacia. Dwie odwiecznie walączące ze sobą krainy. Noxianie, od wieków znani byli ze swojej brutalności i dążenia tylko do potęgi siłowej. Natomiast Demacianie byli ludnością barwną, szczęśliwą i przyjacielską. Ich priorytetem była sprawiedliwość i dążenie do prawnej stabilności. Dziesiątki pokoleń tych dwóch nacji rywalizowało ze sobą, niekiedy dochodziło do otwartej wojny. 
- Fiora to jest idiotyczne - Ryze spojrzał na kobietę zażenowany. Właśnie wysłuchiał planu, który obok logiki nawet nie stał. Ona chciała pogodzić ze sobą te dwie nacje. To jest po prostu niewykonalne. Plan zakładał że zaczną od zawarcia przyjaźni między najgroźniejszymi, najważniejszymi osobami tych nacji. Oczywiście chodziło o młode pokolenie, kolejne już wychowywane w nienawiści do drugiego kraju. 
- Ale zobacz. Jeśli osoby będące w lidze legend z Demaci i Noxus żyły by ze sobą w zgodzie, to ich wojska pozbawione będą większej części sił zbrojnych. 
- Wiesz ile osób jest w gwardii Demaciańskiej, ilu jest zawodowych zabójców w Noxus? Pogodzenie dziesiątki z nich nic nie da. A poza tym spróbuj zamknąć Katarinę i Talona w jednym pomieszczeniu z Garenem i Lux, to zobaczysz ...jakby to nazwać....prawdziwy deszcz krwi? 
- Ryze... proszę cię.... - Niebieskoskóry westchnął i zgodził sie w końcu na ten cyrk jednak czuł że to nie jest dobry pomysł. 
  Następny dzień, był przeznaczony na spotkanie z Jarvanem IV i Dariusem. Jednak ku zaskoczeniu Fiory, książe i generał, zamiast zachować się tak jak przystało na ich pozycje, zaczęli się obrażać jak dzieci. 
- Ja nie będę nauczycielem. Za młody jestem i za pięknny. A już na pewno nie będę uczył ty psychopatów z Noxus. - Jarvan nie miał nawet ochoty rozmawiać na ten temat. Drugi tylko patrzył na przedstawiony przed jego twarzą projekt i zastanawiał się, jak taka inteligenta kobieta jak Fiora mogła wymyślić coś tak głupiego. 
- Panowie ja się was nie pytam tylko was o tym informuję. 
- Ja rozumiem, że masz dość czytania w gazetach, że moi ludzie znów kogoś zabili dla zabawy i chcesz żeby pochłonęli trochę sumienia od demacian, ale to są bezduszne bestie, tego nie da się już zmienić. Jak ty to sobie wyobrażasz, że oni usiądą obok siebie jak koledzy i będą grali w łapki? 
 ~Następny dzień~ 
  
Słońce grzało niemilosiernie.Wszystkim było wręcz niewyobrażalnie gorąco. Ezreal i Talon już dawno byli w samych spodniach, a koszulki trzymali w dłoniach. 
- Leona na boga, zgaś to! - Lux zajęczała do nieba, sama nie wiedząc w jakim celu. Blondynka, zawsze nosząca zbroję, teraz miała na sobie luźny top odsłaniający jej płaski brzuch. Krótkie jeansowe spodenki, które kiedyś należały do Ezreala, i były długie, teraz spoczywały sobie na jej opalonym ciele. 
- Uważaj, bo jeszcze cię usłyszy - Wyjęczała równie spocona Quinn, siedząca z Valorem u boku, pod jedynym cieniem w okolicy, które rzucało drzewo, o które właśnie opierała plecy. 
- Lux. Możesz mi słonko powiedzieć gdzie jest twój brat i Xin Zhao? - Tylko Talon i Katarina byli w stanie usłyszeć miły głos Fiory, dzięki swoim wyczulonym zmysłom. Nie chcąc sprawiać sobie problemów, podeszła grzecznie to blonydki. 
- Ej! Fiora się pyta gdzie są chłopaki. 
- Kto? 
Twój brat i Xin. - Lux spojrzała na nią, zastanawiając się nad odpowiedzią, przerwawszy rozmowę z Vi i Caitlyn.  
- Nie mam pojęcia. - Luxanna nie była zainteresowana, co się z nimi stanie, jak już przyjdą. Bardziej chciała prozmawiać z koleżankami z Piltover. Przez częste odwiedzanie swojego chłopaka w tym mieście, miała tam całkiem spore grono znajomych.  
- Z jednym z nich mieszkasz do cholery! Ja chcę już do domu! Mam dzisiaj trzy ofiary do zabicia a potrzebuję pieniędzy! - Wszyscy stali w szoku, przypatrując się czerwonowłosej. Zazwyczaj jej twarz, przypominała bezuczuciową maskę, a głos był przepełniony zimnem, albo po prostu pozbawiony emocji. Tymczasem zarówno twarz jak i ton jej głosu mówiły wyraźnie że jest zirytowana. 
- Tak, ale Garen spał dzisiaj u Xina. Mówili że pójdą na zakupy i do fryzjera, więc pewnie poszli jeszcze do jakiegoś baru, zasiedzieli się i nie wrócił. 
- Po co oni szli do fryzjera? Przecież Garen ma krótkie włosy, a Xin od kilkunastu lat nie zmieniał fryzury. Nawet włosów nie skracał. Jakoś nie umiem sobie ich wyobrazić zadbanych... 
- Kata.... - Dziewczyny usłyszały cichy szept młodszej siostry Du Couteu [dop.aut. czyta się djukutu] Spojrzały na pół kobietę pół węża i w kierunku który wskazywał jej palec. Ich oczom ukazał się, co najmniej niecodzienny widok. Chłopcy szli sobie powoli, jakby konsekwencje ich spóźnienia nie istniały. Wiatr rozwiewał ich nowe fryzury do tyłu. Potęga Demaci swoje krótkie, kasztanowe włosy miał zaczesane do tyłu, a po bokach były skrócone do granic, natomiast Xin dzisiaj pierwszy raz pokazał się wszystkim we włosach rozpuszczonych. Jego długie do pośladków włosy,  zawsze spięte w wysoki kucyk, teraz były mocno pocieniowane, i ścięte do połowy pleców. Jego piękna teraz twarz była dodatkowo ozdobiona gęstą grzywką. Skośne oczy podkreślała wyraźna, mocno roztarta kreska. Ubrani byli tak samo, czarne obcisłe rurki, ucięte do kolan okrywały ich umięśnione nogi, a torsy przykrywały białe koszulki bez rękawów, ukazujące pięknie wyrzeźbione ramiona. Zielone oczy Katariny, oglądały ten widok z zafascynowaniem, a w jej oczach widać było dzikie iskierki. Crowngard widząc to podszedł do dziewczyny i niskim zmysłowym głosem wyszeptał 
Katarinko, nie patrz się na mnie jak napalona wiewiórka. - Uśmiechnął się chytrze, i odszedł ale w głębi duszy cieszył się jak małe dziecko. Był w niej zakochany od ich pierwszego spotkania, które właściwie cudem przeżył.  
- Skoro wszyscy już są to zaczynaj, bo Jinx zaraz mi miasto wysadzi. - Zirytowana szeryfka, przestępowała z nogi na nogę, martwiąc się o stan swojego Piltover. Fiora spojrzała na chłopców z wyrzutami w spojrzeniu, i stanęła na schodach prowadzących do budynku. 
- Kochani. Skoro już wszyscy przyszli, chcę abyście uczynili nasz świat lepszym. Od dzisiaj uczęszczacie na zajęcia integracyjne, i mam nadzieję że przyniosą one pożądany efekt, i nikt już więcej nie zginie przez to odwieczne, bezsensowne nieporozumienie. Macie absolutny zakaz, używania wobec siebie przemocy. Jeśli dowiem się o takim incydencie nie będę miła. I dzisiaj panna Du Couteau przenocuje u państwa Crowngard, mam nadzieję że to nie kłopot. Miłego dnia.  
- Ty sobie jaja robisz?! Stałam w tym upale dobrą godzinę tylko po to żebyś powiedziała trzy zdania?! Nie mogłaś nam tego wysłać listem!? 
- Właśnie!  
- To była część planu moi drodzy. Widzicie? Katarina i Luxenne już zaczęły się dogadywać.  
- A czemu ja mam niby spać u nich? Mam pracę w nocy.  
- Ponieważ jak ty pogodzisz się z Garenem, to będzie połowa sukcesu. I zadzwonię do rodziców Garena i Lux żeby się upewnić że tam jesteś.  
- My nie mamy jeszcze telefonów. - Garen szedł do nich powoli, i usłyszał część rozmowy, więc postanowił się wtrącić. 
- Ale w Piltover są pierwotniaku, więc można bez problemu przynieść komórkę do ciebie. - Westchnęła, patrząc na niego i jeszcze raz zmierzyła jego idealną sylwetkę, mając nadzieję że nikt tego nie zaważy. Tak więc udali się razem w kierunku Demaci, nie odzywając się do siebie więcej. 

Brak komentarzy: